POLITYKA

środa, 19 grudnia 2018

Polityka - nr 14 (14) z dnia 2018-09-26; Niezbędnik Współczesny. 3/2018; s. 46-52

ŚWIAT

Paulina Wilk

Słoń, nie smok

Za 10 lat Indie będą ostatnim młodym społeczeństwem w starzejącym się świecie. Z siłą roboczą w liczbie miliarda ludzi. Napędzą światową gospodarkę czy ją obciążą?

Indie wciąż postrzegane są – jak mawiał wzgardliwie Winston Churchill – raczej jako „wyrażenie geograficzne” niż realne, spójne państwo. Fakty i liczby są jednak po ich stronie. Same wskaźniki demograficzne i ekonomiczne czynią z nich kluczowy obszar dla ładu – lub chaosu – przyszłego świata.

Nad Gangesem mieszka teraz ponad 1,3 mld ludzi – czyli co szósty człowiek. I co piąty milenials – połowa obywateli nie ukończyła 25. roku życia, tylko jedna trzecia świętowała już 35. urodziny. A młodych będzie szybko przybywać. Ocenia się, że już za 5–6 lat populacja kraju przerośnie tę chińską. A w połowie wieku Hindusów będzie 1,7 mld, Chińczyków o 400 mln mniej. W Indiach mieszka także połowa wszystkich ubogich ludzi świata. Ich ewentualny dobrostan lub dalszy niedostatek zaważy więc na kondycji całej ludzkości.

Potencjał demograficzny i atomowy awansował Indie do ligi mocarstwowej na przekór biedzie i niedoborom. Ale pozostają krajem wciąż rozmijającym się ze swoim przeznaczeniem. Jego polityka i ekonomia stoją na osobnej półce, jako ...