POLITYKA

Niedziela, 25 sierpnia 2019

Polityka - nr 23 (2455) z dnia 2004-06-05; s. 60-61

Kultura / Literatura

Piotr Sarzyński

Słonie na żółwiu

Do Warszawy przyjeżdża Terry Pratchett. Do czasów wybuchu supernowej gwiazdy Joanne K. Rowling był najlepiej zarabiającym pisarzem w Wielkiej Brytanii. Wymyślił fantastyczny Świat Dysku, płaski i okrągły jak talerz, w którym jednak rozpoznajemy dobrze znaną nam rzeczywistość.

WPolsce książki Pratchetta sprzedają się w bardzo godziwych, ale nie oszałamiających (szczególnie, gdy porównać z przygodami Harry’ego Pottera) nakładach 30–50 tys. egzemplarzy. Istnieje jednak grono zaprzysiężonych jego miłośników, o czym świadczyć może aż osiem poświęconych mu wortali i stron internetowych. Na świecie, a szczególnie w Wielkiej Brytanii, aura wokół jego książek jest znacznie bardziej gorąca. Nakręcono już dwie serie filmów animowanych, w sprzedaży znajduje się mnóstwo gadżetów, koszulek i zabawek, a nawet specjalne piwo. Sam Pratchett – z właściwym sobie poczuciem humoru – we wstępie do „Nauki Świata Dysku” wyraził nadzieję, że wkrótce pojawi się także inspirowany jego historiami nowy model pudru i dezodorantu.

W Świecie Dysku

Skąd to całe szaleństwo? Otóż dwadzieścia lat temu Pratchett napisał „Kolor magii”, powieść dziejącą się w wymyślonym przez siebie Świecie Dysku. To był strzał w dziesiątkę. Od tego czasu, jak dobry ...