POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 13 (2548) z dnia 2006-04-01; s. 12-16

Raport / Rok bez Jana Pawła

Adam Szostkiewicz

Słowa i pomniki

Niedługo przed tą rocznicą wypuszczono na rynek podkoszulki z napisem: „Nie płakałem po śmierci papieża”. Ciekawe, kto i dlaczego chciałby w tym chodzić po ulicy? Pomijam antyklerykałów i wielbicieli prowokacji. Zostają nonkonformiści. Co im mogło przeszkadzać? To, co nazwaliby pewnie odruchem stadnym: zbiorowe manifestowanie żałoby po papieżu.

Nie płakałem po śmierci papieża” – co to znaczy? Że nie dzieliłem i nie chciałem dzielić uczuć milionów ludzi, którzy rok temu, 2 kwietnia wieczorem, na wieść o zgonie Jana Pawła II poczuli się sierotami? I którzy pomyśleli, że skończyła się cała epoka – w ich życiu prywatnym, w życiu Polski, Kościoła, a nawet świata? Epoka, w której zdarzyły się rzeczy niesamowite – zmieniło się, całkiem dosłownie, oblicze świata i tej ziemi – Polski, a papież miał w tym nadzwyczajny udział. Nie płakać może więc znaczyć: A ja na to gwiżdżę albo: No i co z tego? „Nie płakałem po śmierci papieża” staje się wtedy gestem zerwania z przeszłością, jej zlekceważenia jako czegoś, co mnie nie dotyczy. I gestem zerwania z tymi – a wielkie to rzesze – którzy poczuli się wspólnotą, a nie tylko ludzką masą – jedni narodową, inni religijną, większość jednym ...