POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 29 (2867) z dnia 2012-07-18; s. 17-19

Kraj

Mariusz JanickiJoanna PodgórskaEwa Wilk

Słownik zawłaszczonego języka

Przedstawiamy polsko-polski słownik wyrazów skradzionych, przejętych, czasami niemal na wyłączność, przez narodowo-katolicką prawicę.

Proceder zawłaszczania trwa na dobrą sprawę od dwóch dekad, ale wyraźnie przyspieszył po 2005 r., a już zwłaszcza po katastrofie smoleńskiej w 2010 r. Odbywało się to, niestety, częściowo za bierną zgodą nie-prawicy, która zdaje się przyjmować do wiadomości, że pewne pojęcia wymknęły się z jej słownika, już na stałe weszły do języka narodowej, katolickiej prawicy.

Zdarzenie symboliczne: prezenter jednej ze stacji radiowych, używając niedawno słów „naród”, „godność” i „patriotyzm”, przeprosił na antenie, że mówi „pisem”. Tak jakby dla niego i dla słuchaczy miało być oczywiste, że to język obcy, jedynie cytowany. A tak nie jest. Oddanie wielu ważnych słów w pacht jednej politycznej opcji powoduje nie tylko zubożenie języka innych środowisk ideowych, ale też sprawia wrażenie, jakby słowa i rzeczy wielkie występowały tylko na prawicy, jakby tam jedynie było przywiązanie do wartości, moralność, szacunek dla państwa.

Prawica, w niemal niewidoczny sposób, urabia resztę społeczeństwa, używając skojarzeń, znaczeniowych zbitek, których w końcu ...