POLITYKA

środa, 24 kwietnia 2019

Polityka - nr 48 (3188) z dnia 2018-11-28; s. 49-51

Świat

Agnieszka Zagner

Śluby i groby

Wielu uchodźców w irackim Kurdystanie żyje jednocześnie w dwóch światach: w jednym zaraz wracają do domu, w drugim – w miejscu obozowego namiotu stawiają murowany dom. Przecież jakoś trzeba żyć.

Czy to zapasy na zimę? – Tak, figi. Będzie na potem – odpowiada starsza kobieta, nie przerywając mieszania w ogromnym garze. Kilka sąsiadek podpatruje, jak robi się dżem. Piątkowy wieczór, główna ulica obozu Daraszakran pod Irbilem. Rodziny wychodzą na spacery, przed maleńką lodziarnią ustawiła się kolejka, u fryzjera tłok. Tuż po zmroku z jedynej w obozie sali weselnej słychać muzykę. Na placyku goście trzymają się za ręce, rytmicznie przesuwają się po okręgu. W końcu panna młoda w waniliowej sukni siada na tronie pod wiatą, a na drugim tuż obok – pan młody w czarnym garniturze. Goście wciąż tańczą.

Hunar i Wahib

W tym samym miejscu przed trzema laty był ślub 19-letniej wówczas Hunar i 27-letniego Wahiba. – Wtedy był tylko jeden salon z sukniami w obozie, nie miałam większego wyboru – mówi Hunar, przeglądając zdjęcia ślubne. Za chwilę na świat przyjdzie ich pierwsze dziecko. – Tylko łóżeczka jeszcze nie mamy.

W&...