POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 51 (2585) z dnia 2006-12-23; s. 122-125

Społeczeństwo

Edyta Gietka

Słyszeć oczami

Dla nich to dobrze, że tej zimy tak długo nie było śniegu. Śnieg zagłusza dźwięki, tak jakby na świecie rozłożyć dywan. Nie słychać wtedy trawy ani błota, ani krawężnika. Ale ludzie mówią, że zima jest piękna.

Gdy zimą Anka idzie drogą do stacji w Jesionce, dwie stacje za Żyrardowem, inaczej niż wszyscy widzący we wsi nie myśli o byle czym, nie delektuje się powietrzem. Gdy spadnie śnieg, jest najgorzej. Biała laska stuka o drogę jak o dywan i nie słychać świata. Jesienią, gdy zbliżasz się do drzewa, słyszysz liście. Ten odgłos ostrzega, że trzeba ominąć gałęzie. Zima zmienia gałęzie w milczące patyki. Anka idzie, wyciągając rękę przed siebie, żeby się nie nadziać na nie. Delikatnie, jakby się bała zaczepić o powietrze. Zimą zmysły Anki mają do dyspozycji tylko strzępy tego, co można wyłowić w innych porach roku.

Trzęsie się ziemia pod podeszwą – nadjeżdża pociąg do Warszawy. Na drugiej stacji od Jesionki wsiada najwięcej ludzi – to już Żyrardów. Kilka stacji dalej drzwi otwierają się na tę samą stronę, na którą otwierają się u niej w Jesionce – to Grodzisk. Ktoś wyjmuje coś szeleszczącego. Pewnie delicje, bo torebka foliowa ociera się o plastikowe opakowanie. Potem pociąg ...