POLITYKA

środa, 24 lipca 2019

Polityka - nr 33 (2667) z dnia 2008-08-16; Polityka. Pomocnik Historyczny. Nr 2 (11); s. 28-31

Jerzy Kulikowski

Śmiały Żmudzin

Życie i śmierć Polikarpa Girsztowta

Należy do pionierów medycyny w Królestwie Polskim. Został zabity przez drukarza wydawanego przez siebie pisma. Na procesie mordercy wątki społeczne mieszały się z patriotycznymi.

15 listopada 1877 r. Warszawa pożegnała znakomitego chirurga profesora Polikarpa Girsztowta. Dawno nie było w stolicy tak uroczystego pogrzebu, dawno nad trumną nie zgromadziły się takie tłumy. Czym zasłużył sobie na takie pożegnanie? Trzeba uczciwie powiedzieć, że chociaż był wybitnym chirurgiem i bardzo dobrym lekarzem, najwyższej klasy nauczycielem akademickim, wreszcie – człowiekiem zaangażowanym bez reszty w sprawy polskiego piśmiennictwa lekarskiego, główną przyczyną tak licznego uczestnictwa w pogrzebie były niezwykłe okoliczności jego śmierci.

Girsztowt urodził się w 1827 r. w Hrynikiszkach na Żmudzi, pierwsze nauki pobierał w Kiejdanach – skojarzenia z „Ogniem i mieczem” nasuwają się nieodparcie. Z wyróżnieniem w postaci złotego medalu ukończył petersburską Akademię Medyko-Chirurgiczną i został jej nadetatowym asystentem. Od 1853 r. brał udział jako lekarz wojskowy w wojnie krymskiej, m.in. pracując przez rok w oblężonym Sewastopolu; tam, pod kierunkiem znakomitego chirurga rosyjskiego Mikołaja Pirogowa, nabywał umiejętności w dziedzinie chirurgii wojennej. Wyniesione z wojny doświadczenie przydało się Girsztowtowi później, w okresie Powstania Styczniowego.<...

Jerzy Kulikowski jest lekarzem chirurgiem, emerytowanym ordynatorem oddziału chirurgicznego jednego z krakowskich szpitali, prezydentem Towarzystwa Promocji Jakości Opieki Zdrowotnej w Polsce, członkiem Polskiego Towarzystwa Zakażeń Szpitalnych. Gromadzi materiały na temat mniej znanych, a ważnych postaci w historii polskiej medycyny.