POLITYKA

Sobota, 17 sierpnia 2019

Polityka - nr 31 (3171) z dnia 2018-08-01; s. 57

Historia

Ryszard Marek Groński

Śmiechu warte

Więcej satyry to nakaz chwili.

Minęły lata, lecz nadal aktualny jest wiersz Tadeusza Hollendra, opis przemarszu narodowców:

Oni polscy bohaterzy,
Politycy, świetni mówcy
Kwiat młodzieży w ONRze,
Piękni chłopcy, dziarscy chłopcy
Dzielni chłopcy faszystowscy –
Narodowcy! Narodowcy!

Rodzimi narodowcy obchodzą urodziny Hitlera, rozczytują się w książkach o nim. Przed wojną jedynie ksiądz Trzeciak nazywał führera Mężem Opatrznościowym. Dziś urodziny Adolfa to święto dla przebierańców. Drzemka sędziów i prokuratorów nie zdumiewa, przywykliśmy do „dobrej zmiany”. Jeżeli coś mnie dziwi, to tylko to, że mało kto sięga po tak skuteczną broń jak satyra. Wyśmiani i sprowadzeni do właściwego formatu faszyści przestają oddziaływać na zagubionych w dzisiejszym świecie. Ich slogany i wyuczone pozy stają się śmieszne. Można przekonać się o tym, sprawdzając, jak widzieli führera karykaturzyści i satyrycy, kabareciarze i komedianci w latach 30. minionego wieku.

Zacznijmy od kabaretu. W Ali Babie pokazał się Hitler jako woskowa figura. Mira Zimiń...