POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 35 (2519) z dnia 2005-09-03; s. 84-85

Społeczeństwo / Ludzie

Igor T. Miecik

Śmierć po partnersku

Kaukaz stał się modny jako młodzieżowe centrum tanich atrakcji ekstremalnych: snowboardowych i narciarskich wyścigów po dziewiczych nieoznaczonych stokach albo też wspinaczkowych rajdów przez lodowiec. Są tacy, którzy mówią, że Marta R. i Mirek S. byli martwi już w chwili, gdy zdecydowali się iść.

W sobotę, 13 sierpnia, na forum internetowym firmy extrek pojawił się wpis jej właściciela Piotra B., organizatora kilkunastoosobowej wyprawy na Kaukaz: „Wczoraj wcześnie rano grupa się podzieliła (...) odwieźliśmy najpierw trzy osoby do hotelu Łagowo. Oni idą bezpośrednio na Elbrus. Inna ekipa poszła na Uszbę (4 osoby). Reszta (10 osób) poszła na trek Doliną Azau. Dziś już wrócili z treku i siedzimy w restauracji, jedząc kolację. Nie wiemy co z grupą na Uszbę. Pogodę mamy cały czas!”.

Na tej relacji regularne dotąd wpisy Piotra B. urwały się.

Trzy dni później o godzinie 15.00 czasu moskiewskiego czteroosobowa ekipa idąca na Uszbę będzie próbowała przejść po naturalnym mostku ze zmarzłego śniegu na drugą stronę szczeliny lodowca. Marta R., która będzie szła na czele, straci równowagę i runie w otchłań. Za nią po kolei wszyscy pozostali. Marcin, Krzysztof i Mirek. Będą powiązani, jak należy, jeden do drugiego, liną asekuracyjną.

Do wieczora Marcin i Krzysztof wydostaną się ze szczeliny o własnych siłach. Rano ruszą po pomoc. Sprowadzą piętnastu zawodowych ...