POLITYKA

Niedziela, 16 czerwca 2019

Polityka - nr 49 (2379) z dnia 2002-12-07; s. 74-76

Historia / Sprawa Narutowicza

Andrzej Garlicki

Śmierć prezydenta

Wszystko trwało zaledwie kilka sekund. Trzy suche trzaski strzałów z pistoletu i prezydent Narutowicz osunął się na posadzkę w sali wystawowej warszawskiej Zachęty.

Prezydent zmarł niemal natychmiast nie odzyskawszy przytomności. „Stałem – wspominał po latach ówczesny premier, krakowski konserwatysta prof. Julian Nowak – tuż obok prezydenta Narutowicza i dotykałem go w ścisku lewym ramieniem. Na moment umysł w ogóle nie zdawał sobie sprawy, co zaszło. Dopiero po chwili, jak błyskawica zjawiła się myśl: to zamach – przemknęło mi przez głowę, że pewnie na prezydenta – po czym nagle wszczął się zamęt i zamieszanie na sali. Naokoło blade, wystraszone twarze – jakaś pani łkała”.

Prezydent Narutowicz został zamordowany 16 grudnia 1922 r. o godzinie 12.20 przez malarza i krytyka sztuki Eligiusza Niewiadomskiego, który właśnie ukończył 53 rok życia. Był młodszy o dwa lata od Piłsudskiego i o cztery lata od Narutowicza. Był równolatkiem Wojciechowskiego. Wszyscy należeli do tego samego pokolenia. Niewiadomski związany ideowo z obozem narodowym nie uciekał i nie zamierzał uchylać się od odpowiedzialności. Wyznawał zasadę romantycznego terroryzmu, że odbierając komuś życie w zamian należy złoż...