POLITYKA

Niedziela, 18 sierpnia 2019

Polityka - nr 5 (2639) z dnia 2008-02-02; s. 11

Flesz. Ludzie i wydarzenia / Świat

Śmierć uśmiechniętego dyktatora

Kariera generała Hadżiego Muhammada Suharto zaczęła się w 1965 r. od zamachu, w którym obalił ojca niepodległości Indonezji, prezydenta Ahmeda Sukarno. Wojska generała wymordowały pół miliona członków prochińskiej partii komunistycznej. Głosował na nią co piąty Indonezyjczyk i zanosiło się, że miejscowi maoiści przy poparciu chińskiej diaspory obejmą władzę nad archipelagiem Nusantary. Doszłoby do utworzenia osi Indonezja-Kambodża-Wietnam-Chiny-Korea Północna. Suharto udaremnił te plany.

Jego armia wzięła się potem do fundamentalistów islamskich. Największy kraj muzułmański na świecie byłby dziś matecznikiem Al-Kaidy, gdyby nie surowy zakaz działalności ugrupowań, które Suharto uznał za radykalne. Podniosły głowę dopiero wtedy, kiedy Suharto został odsunięty od władzy. Przypomniały o sobie dokonując zamachu na Bali w 2002 r. Suharto rządził twardą ręką, cały czas uśmiechając się promiennie. Po komunistach i fundamentalistach spacyfikował ruchy separatystów. Urządził masakry w Acehu, Timorze Wschodnim, Irianie i na Sulawesi. Na koniec zlikwidował przestępczość w Dżakarcie, gdzie policja ...