POLITYKA

Niedziela, 16 czerwca 2019

Polityka - nr 34 (2259) z dnia 2000-08-19; s. 15

Wydarzenia

Naum Nim

Śmierć w końcu tunelu

Stolicą Rosji znów wstrząsnął zamach bombowy

Plac Puszkiński, gdzie wybuch w przejściu podziemnym zabił 11, a ranił ponad sto osób, w Moskwie nazywają „Puszką”. To centrum miasta. Labiryntami tuneli przechodnie wędrują wzdłuż stale zatłoczonej samochodami ul. Twerskiej. Dochodzi się nimi także do trzech zawsze ludnych stacji metra: Puszkińskiej, Czechowskiej i Twerskiej. Codziennie przez plac przejeżdżają i przechodzą setki tysięcy ludzi. Ofiarą zamachu w tym miejscu mógł więc stać się każdy mieszkaniec miasta.

18 -letnia Olga Udałowa w środę 9 sierpnia miała rozpocząć swój pierwszy w życiu urlop. We wtorek wieczorem odprowadzana uśmiechami i pozdrowieniami kolegów z redakcji „Wremia MN” wybiegła na plac, a potem do tunelu, gdzie przy kiosku z zegarkami miała się spotkać ze swym chłopakiem. Jak twierdzą prowadzący śledztwo, to właśnie przed tym kioskiem tykał jeszcze jeden zegarek, który uruchomił mechanizm bomby.

Ci, którzy ją podłożyli, chcieli zabić jak najwięcej ludzi i dobrze wiedzieli, jak to zrobić. Obok bomby umieścili jeszcze 10-litrowy pojemnik z łatwopalnym zagęszczonym płynem. Eksplozja zmieniła go w kłąb ognia, który ogarniając korytarze podpalił szczątki kiosków. Badający miejsce wybuchu eksperci Federalnej Służby Bezpieczeństwa twierdzą, że zamachowcy skonstruowali piekielną machinę działającą na zasadzie bomby próżniowej – takiej jak te, których rosyjska armia używa przeciwko kryjącym się w pieczarach czeczeńskim partyzantom.

Gdzie szkolą się tacy mistrzowie saperskiej roboty, Rosjanom długo tłumaczyć nie trzeba. Oficjalna telewizja, służby prasowe Ministerstwa ...