POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 17 (2190) z dnia 1999-04-24; s. 36-38

Świat

Arturo Vidal

Smoking pancerny

- A proponowałem mu samochód pancerny - powiedział obłudnie prezydent Paragwaju Raul Cubas, gdy dowiedział się, że wiceprezydent dr Luis Maria Argania został zamordowany w drodze do pracy. Nikt nie miał wątpliwości, że prawdziwym sprawcą zamachu był sam prezydent i jego "brat syjamski" - gen. Lino Oviedo. W pięć dni później Cubas był już na emigracji w Brazylii, a Oviedo uciekł do Argentyny, gdzie otrzymał azyl.

"Cubas - bandyta", "Oviedo - przemytnik narkotyków", "Precz z Wasmosym!", "Głosuj na Cubasa i Arganię" - napisy na murach stolicy Asuncion przypominają, że ledwie w maju ubiegłego roku odbyły się wybory - uznane za demokratyczne, także przez obserwatorów zagranicznych. Najstarsi ludzie nie pamiętali, żeby w Paragwaju odbyły się prawdziwe wybory - stary prezydent Carlos Wasmosy władzę dobrowolnie oddał, a nowy Raul Cubas jeszcze bardziej dobrowolnie ją przejął. Co prawda do objęcia władzy najbardziej szykował się mocny człowiek, były minister obrony gen. Oviedo, ale z więzienia trudno było kandydować. Wystawił więc najbliższego przyjaciela - Cubasa, który zapowiedział, że gdy tylko wygra - zaraz wypuści Oviedo na wolność.

I obietnicy dotrzymał. (Jedyna obietnica wyborcza, jakiej dotrzymał - mówią przeciwnicy). Ale Sąd Najwyższy stwierdził, że miejsce Oviedo jest w więzieniu za próbę zamachu stanu w 1996 r. Co prawda zamach (Jaki zamach? - pytają ludzie Oviedo) się nie powiódł, ale ówczesny prezydent Wasmosy doprowadził do skazania generała. Po dwóch latach Cubas został prezydentem, a Oviedo znalazł się na wolności. Właściwie ...