POLITYKA

Piątek, 26 kwietnia 2019

Polityka - nr 39 (2876) z dnia 2012-09-26; s. 28-31

Rozmowy Żakowskiego

Jacek Żakowski

Sorry Polsko

Rozmowa z Marią Peszek o tym, jak jest na samym dnie, o braku szczęśliwych Polaków i prawie do wrzeszczenia

Jacek Żakowski: – „Jezus Maria Peszek” to płyta czy spowiedź?
Maria Peszek: – Potrzeba. Konieczność wyrzucenia z siebie tego, co się zebrało w kompoście mojej głowy. Musiałam to zrobić. Ale spowiedź to chyba nie jest.

Zwariowała pani?
Przez chwilę.

Jak słucham tej płyty, to skóra mi cierpnie. Co to było?
Załamanie nerwowe.

„...dzwoń po pogotowie...”
Wyglądało dość groźnie. A potem się okazało doświadczeniem granicznym.

Ta płyta jest jak transmisja z domu wariatów.
Dla mnie jest ważne, żeby jasno powiedzieć: tak wyglądał rok mojego życia. Przez rok wszystko było bólem i chaosem. Chciałam umrzeć.

I żyję...
Ukochany nie pozwolił mi umrzeć. Niewielu ludzi dostaje takie wsparcie. Chciałam im powiedzieć, że każdy może się w takim piekle znaleźć i że można z niego wrócić.

Pani pisała te piosenki w piekle?<...

Maria Peszek, ur. w 1973 r. we Wrocławiu. Absolwentka krakowskiej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej. Grała w teatrach krakowskich i warszawskich. W 2005 r. rozpoczęła karierę muzyczną, wydając płytę „Miasto mania”, trzy lata później kolejną, zatytułowaną „Maria Awaria”, za którą dostała Paszport POLITYKI. W tym tygodniu ukazuje się jej najnowsza płyta „Jezus Maria Peszek”.