POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 39 (2212) z dnia 1999-09-25; s. 33-34

Kraj

Jagienka Wilczak

Spadanie

- Spadochrony są bezpieczne. Niebezpieczny jest człowiek. To on jest najczęstszym sprawcą tragedii - uważa Roman Lewandowski, były skoczek doświadczalny, instruktor spadochronowy, ekspert w Głównej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. W ciągu pięciu ostatnich tygodni zginęli trzej polscy spadochroniarze. To dwa razy więcej niż przewidują statystyki.

Zenon Brągiel, były skoczek, instruktor spadochronowy w Szkole Lotniczej w Krośnie twierdzi, że do sportu spadochronowego trafiają ludzie skażeni potrzebą ryzyka. A ściślej, lepsza ich część (ta gorsza wybiera budkę z piwem lub kij bejsbolowy). W spadochroniarstwie szukają sposobu wyżycia się. Nieodpowiedzialnych szybko pozbywa się samo środowisko. Groźni są ci, którzy mówią, że niczego się nie boją.

W tym sporcie nie ma stuprocentowej gwarancji bezpieczeństwa. Ale to stanowi o uroku spadochroniarstwa. Na co dzień nie myśli się, że spadochron może się nie otworzyć. Nie mnie. - Skoczek to ktoś pośredni między wariatem a cyrkowcem - uważa Brągiel. Statystyki mówią, że rocznie zdarza się 1,5 wypadku śmiertelnego. Ginie półtorej osoby, czyli jeden na 35 tys. skoków kończy się katastrofą. Jeden na dwa, dwa i pół tysiąca kończy się mniejszym lub większym urazem. Często powodującym kalectwo do końca życia. Raz na dziesięć tysięcy skoków używa się zapasowego spadochronu, w jaki wyposażony jest każdy skoczek. O spadochroniarstwie mówi ...