POLITYKA

Niedziela, 19 maja 2019

Polityka - nr 15 (2854) z dnia 2012-04-11; s. 10-13

Temat tygodnia

Bianka Mikołajewska

Spadkobiercy

Ruchy i organizacje stawiające sobie za cel krzewienie myśli i kontynuację dzieła prezydenta Lecha Kaczyńskiego trudno zliczyć. Mają tę przewagę nad partiami, że finansować je może każdy i bez ograniczeń. Chociaż większość z nich to tak naprawdę przybudówki PiS.

Można uważać ich za oszołomów, ale jedno trzeba im przyznać: potrafią się zorganizować – mówi znany poseł Platformy Obywatelskiej. Uroczyste obchody drugiej rocznicy katastrofy smoleńskiej – od Warszawy po najdalszą prowincję; „marsze w obronie wolnych mediów” (czyli Telewizji Trwam, której KRRiT nie przyznała miejsca na platformie cyfrowej) w niemal każdym większym mieście; Wielki Wyjazd na Węgry z poparciem dla premiera Viktora Orbána, w którym wzięło udział kilka tysięcy osób; manifestacje przeciwko zmniejszeniu liczby godzin historii w szkołach i przeciwko podniesieniu wieku emerytalnego – to akcje prawicowych ruchów tylko z ostatnich 2–3 tygodni. – Przeciętny obserwator sceny politycznej nie kojarzy organizacji, które stoją za tymi akcjami. Sukcesy idą na konto PiS. Te ruchy się z tym godzą – żyją z partią Jarosława Kaczyńskiego w symbiozie. To on decyduje, kto może odwoływać się do spuścizny jego brata, która jest dla tych ruchów głównym paliwem – przekonuje były polityk PiS, dziś członek ugrupowania Zbigniewa Ziobry.

Córka Marta wydziedzicza zdrajców

Rozmaite ruchy i organizacje chcą...