POLITYKA

Sobota, 20 kwietnia 2019

Polityka - nr 5 (2437) z dnia 2004-01-31; s.

Spocznij!

Od lutego w czterech wojskowych sanatoriach ruszają turnusy dekompresji psychicznej dla żołnierzy wracających z Iraku. Każdy ma zagwarantowane miejsce.

Fotografie Leszek Zych

Siedzieli w bazie w Al-Hillah spodziewając się zagrożeń chemicznych, które mogliby usunąć. Ale Saddam raczej nie miał broni chemicznej. Więc patrolowali okolicę, uśmiechnięci według rozkazu. Chcieli zdobyć sympatię cywili, ale czuli się jak ruchomy cel. Ludzie z irackiego miasteczka wielkości Brodnicy stali wzdłuż ulic, ręce trzymali za plecami. A w rękach nie wiadomo: chleb czy granat. Dzieci przesuwały brzytwami po szyjach, wywalały języki i przewracały oczami. Strach, gorąco, smród potu, pragnienie.

Nieokreślony pustynny sen

To był pierwszy zagraniczny wyjazd starszego szeregowego Łukasza Bartmańskiego z Brodnicy. Kiedy dzwonił do domu, w telefonie słyszał płacz. Lekarz powiedział jego żonie Ani, że z powodu stresu dziecko może się urodzić za wcześnie o trzy miesiące. Zdjęcia Ani zapodziała poczta polowa. Dotarło zdjęcie USG jej brzucha. Starszy szeregowy Bartmański chodził na przemian do psychologa i kapelana, żeby uciszyć sumienie. Hej, więcej ludzi ginie w kraksach na dojazdówkach u was w Brodnicy niż od kul u nas w Al-Hillah ...