POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 42 (2163) z dnia 1998-10-17; s. 38

Świat

Grzegorz Dobiecki

Spocznij, wolno palić

W pierwszą sobotę października Francja rozstała się ze swą, dwieście lat liczącą, republikańską zasadą poboru do armii. Rocznik 1980, reprezentowany przez grupę piętnastu tysięcy młodzieńców, stawił się w 220 wskazanych jednostkach w całym kraju na premierowy seans "Powołania na Przysposobienie obronne" (w skrócie APD). Odbył się on w godzinach 8.30-17.00 z przerwą na obiad w kantynie. Zakończył zaś wręczeniem stosownych dyplomów, zaświadczających, iż młody obywatel wywiązał się z obowiązku wobec ojczyzny.

Ten dokument, nie mający żadnego znaczenia wojskowego, nie nadający żadnego stopnia, nie oceniający nawet przebiegu owej jednodniowej "służby", będzie jednak bardzo ważny. Bez legitymowania się nim młody Francuz, a wkrótce i Francuzka (kobiety zapoznają się z APD w 2000 r.) nie będą mogli przystąpić do żadnego egzaminu, poświadczonego autorytetem władz publicznych; włącznie z maturą i prawem jazdy.

Zanim "Powołanie na Przysposobienie Obronne" definitywnie wyprze klasyczny pobór i obejmie około 400 tys. osób rocznie, przez 4 lata starsze roczniki, to znaczy urodzeni przed 1980 r., będą otrzymywać zwykłe powołania na 10 miesięcy - z możliwością odsłużenia tego okresu w cywilnych formacjach zastępczych. Francuska armia stanie się więc w całości zawodowa w 2002 r., jej liczebność spadnie z obecnego pół miliona do około 350 tys. ludzi pod bronią - ale za to jakich ludzi! Jak zapowiadał prezydent Jacques Chirac, ogłaszając reformę Armée Française półtora roku temu (POLITYKA 12/1996), będą to w najwyż...