POLITYKA

Sobota, 20 lipca 2019

Polityka - nr 6 (6) z dnia 2019-05-15; Ja My Oni. Poradnik Psychologiczny Polityki. Tom 34. Inteligencja; s. 88-95

Oni. O sztucznej inteligencji

Karol Jałochowski

Spokojnie, to tylko AI

Sztuczna inteligencja: jak przestać się nią martwić, a nawet ją pokochać.

Pięćdziesiąt procent ekspertów wieszczy, że w najbliższym czasie sztuczna inteligencja dorównująca ludzkiej stanie się rzeczywistością. Pozostałe pięćdziesiąt procent twierdzi, że nie. Tymczasem już dołączyła ona do zestawu podstawowych lęków współczesnej ludzkości (globalne ocieplenie, faszyzm, plastik itd.). Ostrzeżenie przed konsekwencjami gwałtownego niekontrolowanego jej rozwoju sformułowali ekscentryczny przedsiębiorca Elon Musk, zmarły niedawno znakomity astrofizyk Stephen Hawking, jego (żyjący) kolega Max Tegmark, modny szwedzki futurolog Nick Bostrom i parę innych wybitnych postaci życia publicznego. Media ochoczo te ich przestrogi podchwyciły. Strach poszedł między ludzi.

Wierzyć w alarmistyczne wieszczenia celebrytów nauki i technologii czy nie wierzyć? Bać się czy nie?

John Brockman, słynny nowojorski agent literacki, poprosił niedawno dwadzieścioro pięcioro przedstawicielek i przedstawicieli świata nauki i sztuki o ustosunkowanie się do sztucznej inteligencji (ang. artificial intelligence, AI). Wypowiedzi wydał przed paroma tygodniami w tomie „Possible Minds”, z którego w tej publikacji będziemy czerpać garściami.

Dzieje sztucznej inteligencji są w istocie ...

Czym jest sztuczna inteligencja?

Można by powiedzieć: umiejętnością rozwiązywania skomplikowanych problemów za pomocą algorytmów komputerowych. To jednak wciąż bardziej deklaracja wiary niż rzeczywistość, bo problemy, które rozwiązuje sztuczna inteligencja, są na razie wręcz dziecinnie proste, skomplikowane są natomiast algorytmy, których w tym celu używa.

Idea stworzenia inteligencji zbliżonej do ludzkiej jest stara jak świat. Całe wieki zajęło jej jednak przejście ze strefy baśni – robotycznych Talosów z mitów greckich, prostych automatów-zabawek – do strefy filozofii Gottfrieda Leibniza, który zaczął filozofować o zerach i jedynkach, języku dzisiejszych komputerów. Dzieło genialnego Niemca we współczesność przenieśli matematycy – Brytyjczyk Alan Turing oraz Amerykanin John von Neumann, ojcowie teorii znanych dziś komputerów. Pomijając niezrealizowany projekt mechanicznego komputera Charlesa Babbage’a i Ady Lovelace, pierwsze eksperymenty ze sztuczną inteligencją zaczęto prowadzić w latach 50., kiedy pojawiły się pierwsze komputery typu mainframe, urządzenia wielkie jak lokomotywa. To era Claude’a Shannona, twórcy teorii informacji, Norberta Wienera i jego cybernetyki, czas sieci neuronowych, czyli układów wzorowanych bezpośrednio na tych znanych z mózgu. Kolejne lata to gwałtowny rozwój, amerykański optymizm, kognitywiści-komputerowcy Marvin MinskyJohn McCarthy (pomysłodawca nazwy) – oraz głodni zysków inwestorzy. Koniec lat 70. to czas rozczarowań wynikami, po którym znowu nastąpił boom, a potem kolejny kryzys. Dziś żyjemy w epoce uczenia maszynowego, big data i ultraszybkich komputerów – oraz następnego wzrostu wydatków oraz oczekiwań.

Sztuczna inteligencja to synekdocha ogromnej dziedziny nauk komputerowych. Świadczy o tym chociażby objętość odpowiadającego jej artykułu w Wikipedii – w wersji anglojęzycznej znacznie dłuższego od opisu drugiej wojny światowej. Wiele w niej mieści się filozofii, metod, rodzajów systemów, szkół myślenia i programowania. Ich częścią wspólną są algorytmy zdolne do uczenia się i korygowania własnych błędów. Sztuczna inteligencja uczy się na istniejących przykładach, podsuwanych przez człowieka, a w procesie nabywania doświadczenia korygowana jest także przez czynnik ludzki. Jest więc bardzo niesamodzielna.

Sztuczna inteligencja bywa stacjonarna – jak ta stosowana w systemach rozpoznawania znaków, rozpoznawania/tłumaczenia mowy, poszukiwania wczesnych symptomów chorób, w symulowaniu krajobrazów i agentów (samodzielnych jednostek) w grach komputerowych, formułowaniu hipotez w matematyce i fizyce. Bywa instalowana w maszynach mobilnych, gdzie sonduje otaczające ją środowisko, reaguje i podejmuje działania służące osiągnięciu celów zadanych przez ludzkiego użytkownika – jak w samochodach autonomicznych czy wojskowych dronach.

Z przyczyn praktycznych odróżnia się czasem sztuczną inteligencję od ogólnej sztucznej inteligencji lub „prawdziwej” sztucznej inteligencji. Ta pierwsza jest wyspecjalizowana w wąskich zakresach zadań. Istnieje i dobrze się sprawdza. Tę drugą cechować ma wszechstronność podobna do ludzkiej. Jeszcze nie istnieje – i szybko nie będzie.