POLITYKA

środa, 24 kwietnia 2019

Polityka - nr 14 (3053) z dnia 2016-03-30; s. 12-13

Temat tygodnia

Jędrzej WinieckiŁukasz Wójcik

Spokojnie, to tylko zamach

Europa nie zapobiegła tragediom w Paryżu i Brukseli. Musi zdecydować, jakie będą ich następstwa.

Dwie bomby eksplodowały we wtorek 22 marca ok. 8 rano w hali głównego brukselskiego lotniska Zaventem. Niedługo później doszło do wybuchu na stacji metra Maelbeek, położonej pod Rue de Loi, ulicą Prawa, głównym ciągiem komunikacyjnym dzielnicy europejskiej mieszczącej najważniejsze instytucje zjednoczonego kontynentu. Te trzy eksplozje zabiły ponad 30 osób, blisko 300 raniły i wprowadziły Europę w stan przygnębienia.

Zamachy były oczekiwane. Sobotnio-niedzielne gazety opisywały detale piątkowego aresztowania Salaha Abdeslama, pochodzącego z Belgii 26-latka z francuskim obywatelstwem. Uważanego za ostatniego żyjącego z dziesiątki terrorystów, która w listopadzie zaatakowała Paryż, zabijając tam 130 osób. Minister spraw zagranicznych Belgii Didier Reynders przestrzegał, że zatrzymany szykował zamach również w Brukseli i nie działał sam.

Ostrzeżenia były słuszne. Autorzy brukselskich zamachów byli częścią grupy paryskiej i planowali uderzyć prawdopodobnie m.in. na elektrownię atomową na terenie Belgii, ale schwytanie Abdeslama, który podczas przesłuchań mógł zacząć sypać kompanów, przyspieszyło akcję. Czy belgijskie służby mogły zapobiec atakowi na własną stolicę ...