POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 46 (2219) z dnia 1999-11-13; s. 60

Gospodarka

Andrzej Krzysztof Wróblewski

Spychanka

Komitet Integracji Europejskiej miał zareagować na raport Brukseli o Polsce jeszcze w październiku, ale konflikt wokół ministra Kropiwnickiego przepchnął termin na listopad. Wcześniej, we wrześniu, sejmową debatę o integracji też trzeba było przesunąć, bo zajmowano się dymisją wicepremiera Tomaszewskiego. Problemy wewnętrzne - to widać - spychają kwestię integracji na margines.

Komitet pod przewodnictwem premiera Jerzego Buzka zebrał się wreszcie 2 listopada. Resortom, którym brukselski raport wytykał opóźnienia lub niedociągnięcia, dano po dwa - trzy tygodnie na odpowiedź, jak zamierzają się poprawić. - Nie ma tam żadnej oceny, której byśmy się nie spodziewali - mówi sekretarz Komitetu Jarosław Pietras. I bez eurokratów wiemy, że nasza gospodarka i całe państwo przeżywa trudne chwile, a przecież nie może być dobrze na drodze europejskiej, a kiepsko na narodowej, bo to jest ta sama droga. Pokraczne słowo "transformacja" i uwierające naszą suwerenność "przystosowanie do UE" kryją te same treści.

Warto przy okazji przypomnieć, do jakich to okropności Bruksela nas przymusza. Do porzucenia starych i drenujących budżet przemysłów. Do przyjęcia zasady, że za bezpieczeństwo sprzętu gospodarstwa domowego odpowiada producent. Do normalizacji kontenerów. Do ostrzejszych norm czystości wody, ziemi i powietrza. Do gwarancji dostępu do sądu dla każdego obywatela. Do tępienia korupcji w aparacie urzędniczym.

Nie czekając paru tygodni na reakcje poszczególnych ministerstw ...