POLITYKA

środa, 22 maja 2019

Polityka - nr 22 (2403) z dnia 2003-05-31; s. 90-92

Społeczeństwo / Sport / Polskie boiska

Marcin KołodziejczykAnna SzulcBogusław Cupiał

Stadion to grunt

Polska liga piłkarska 3 czerwca kończy rozgrywki i znów można pytać, czy gorszy był poziom meczów, czy stan stadionów? W Polsce nie ma ani jednego obiektu, który spełniałby europejskie wymogi. Głównie z powodu niejasnej sytuacji gruntowej. O grunty bowiem toczy się bardziej zacięta walka niż na boiskach.

Pytanie, gdzie grać, wraca zawsze, gdy reprezentację Polski czeka kolejny mecz o wszystko, czyli ostatnio co dwa miesiące. Jedni uderzają w ton historyczny – grać trzeba na Śląskim, bo tam wygraliśmy kiedyś z Anglią. Drudzy sugerują stadion Legii – bo choć wybudowany w 1930 r., to wciąż jeden z najnowocześniejszych w kraju. Poza tym przynosi szczęście. Dziennikarze proponują Ostrowiec Świętokrzyski, bo nie dość, że obiekt przyzwoity, to przyjęcie dla dziennikarzy zawsze królewskie. Ostatecznie wszyscy dochodzą jednak do jednego wniosku – nie mamy gdzie grać.

Reanimacja trupa

Kiedy podczas meczu z Anglią w 1993 r. w Chorzowie kibice pobili się używając sztachet z ławek, Europejska Unia Piłkarska (UEFA) zamknęła obiekt. Wówczas nikt nie pytał, czy Stadion Śląski jest w ogóle potrzebny. Liczyło się tylko pozwolenie na ponowne otwarcie po spełnieniu warunków bezpieczeństwa. Na modernizację przestarzałego obiektu wydano już ponad 100 mln zł i ciągle nie jest on ukończony. Dochodzenie prokuratorskie wykazało, że odbudowa prowadzona była w niegospodarny sposób. Prokurator dopatrzył się przekrę...

Jak Cupiał Wisłę kupował

Anna Szulc

W Krakowie gra toczy się o 17,5 ha gruntów, na których położone są obiekty klubu Wisła. Nad klubem, założonym 97 lat temu, po wojnie przejęła patronat Milicja Obywatelska. Do dziś stadion piłkarski, basen, hala i hotel są formalnie w trwałym zarządzie Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. Faktycznie klubem kieruje jednak Towarzystwo Sportowe Wisła Kraków, które sprawuje pieczę nad kilkunastoma sekcjami. Najbardziej dochodowa sekcja – drużyna piłkarska – od pięciu lat należy w 100 proc. do Bogusława Cupiała, a dokładnie do jego prywatnej firmy Tele-Foniki KFK z podkrakowskich Myślenic.

W sumie w drużynę, działającą pod szyldem Sportowej Spółki Akcyjnej, myślenicki biznesmen wpompował już kilkadziesiąt milionów dolarów. Mniejszym sentymentem obdarzył kupioną przez siebie fabrykę kabli w Ożarowie Mazowieckim, którą w atmosferze skandalu postanowił niedawno zlikwidować. Jak gwiazdka z nieba na bezrobotnych pracowników fabryki spadła więc wiadomość, że Cupiał chce grunty w Ożarowie zamienić na tereny Wisły Kraków, a na obszarze przejętym przez Skarb Państwa, a później Agencję Rozwoju Przemysłu powstać ma podstrefa Tarnobrzeskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.

Z naszego punktu widzenia to świetny interes – przyznaje Roma Sarzyńska, rzeczniczka prasowa Agencji Rozwoju Przemysłu. Nic dziwnego: tereny fabryki w Ożarowie to wycenione na 320 mln zł 33 ha, a więc obszar prawie o połowę większy niż warte 110 mln grunty w Krakowie. Dla Cupiała przejęcie terenów klubowych Wisły, jak zapewnia sam biznesmen, byłoby przede wszystkim szansą na spełnienie marzenia o stadionie piłkarskim z prawdziwego zdarzenia. W 1999 r. do swoich planów udało mu się przekonać Jacka Dębskiego, ówczesnego przewodniczącego Urzędu Kultury Fizycznej i Sportu, który zadeklarował, że państwo dopłaci aż 70 proc. kwoty do inwestycji, nazwanej szumnie „stadionem narodowym w Krakowie”. Dębski jednak najpierw stracił pracę w UKFiS, a potem życie. A perspektywy na piękny stadion rozwiały się.

Początkowo krakowscy radni ubiegłej kadencji postanowili przy udziale Tele-Foniki utworzyć spółkę Stadion Miejski Wisła Kraków. W zamian za pokrycie 50 proc. kosztów modernizacji istniejącego stadionu władze miasta miały otrzymać połowę udziałów. W sumie Kraków na inwestycję miał przeznaczyć ponad 20 mln zł. Przyjmowano jednak, że Tele-Fonika będzie jedynie dzierżawić tereny. Sprawa odżyła podczas niedawnych perypetii wokół meczu Wisła Kraków–Lazio Rzym, kiedy okazało się, że najlepszy polski klub piłkarski może pochwalić się murawą na miarę osiedlowego kółka trampkarzy. W kilka dni później, bo 5 marca 2003 r., Tele-Fonika zawarła porozumienie z Agencją Rozwoju Przemysłu o zamianie gruntów. Ministerstwo Skarbu i Ministerstwo Spraw Wewnętrznych dołączyły do porozumienia harmonogram czynności mających do takowej wymiany doprowadzić. Między innymi w umowie zawarto zapis, że Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa, doprowadzi do wygaśnięcia trwałego zarządu policji nad obiektami i terenami Wisły. Jednocześnie władze miasta zobowiązano do zwrotu kosztów, które na rzecz klubu ponieśli policjanci, a które obliczono na 25 mln zł. Tekst porozumienia do Urzędu Miasta Krakowa przesłano faksem. Wraz z zaproszeniem dla Jacka Majchrowskiego, by zjawił się w Warszawie i wielostronną umowę podpisał. Ten jednak postanowił całą sprawę przemyśleć.

W połowie kwietnia do obaw prezydenta przyłączyli się działacze towarzystwa, którzy przestraszyli się czarnego scenariusza. – Tele-Fonika zlikwiduje wszystkie niedochodowe sekcje klubu, a Wisłę Kraków zamieni w czysto komercyjne przedsięwzięcie – wyjaśnia Leszek Snopkowski, przewodniczący Rady Seniorów TS Wisła. – Te niedochodowe sekcje to dziś ponad tysiąc młodych zawodników. Nieoczekiwanie i – jak wydaje się – ku zdumieniu wszystkich pozostałych zainteresowanych, z prezydentem Krakowa włącznie, działacze Wisły postanowili całkowicie zmienić bieg zdarzeń. 14 kwietnia 2003 r. Walne Zgromadzenie Delegatów Towarzystwa Sportowego Wisła Kraków jednogłośnie zobowiązało swój zarząd do starań o odzyskanie tytułu prawnego przez zasiedzenie do 17,5 ha gruntów użytkowanych przez lata przez towarzystwo. (Ten tytuł TS zyskało w 1921 r., gdy grunty przekazało klubowi miasto, straciło w 1969 r., kiedy tereny przejął minister spraw wewnętrznych). Właściciel Tele-Foniki ustami swojego rzecznika skomentował decyzję działaczy dopiero po kilku dniach. 18 kwietnia oświadczył, że grunty w Krakowie już go nie interesują. Trudno się dziwić trosce działaczy Wisły o losy prawie stuletniego klubu, zwłaszcza że właściciel Tele-Foniki sentymentalny bywał dotychczas wybiórczo. Pojawiają się jednak także głosy, że w całej aferze z Wisłą chodzi jednak jeszcze o coś więcej. Dzięki dzierżawie mocno już zdewastowanych obiektów klubowych TS Wisła Kraków zasila swój roczny budżet kwotą ponad pięciu milionów złotych. Wciąż szuka inwestorów, którzy zamieniliby zdegradowaną bazę sportową w nowoczesny kompleks. Tych jednak interesują bardziej intratne przedsięwzięcia niż przebudowa basenu i starej strzelnicy. A 17,5 ha terenów klubowych nie jest objętych planem zagospodarowania przestrzennego Krakowa, a więc na doskonałych gruntach w centrum miasta można dziś właściwie wybudować wszystko, z hipermarketem i osiedlem domków jednorodzinnych włącznie.

Anna Szulc

Nie spełniamy wymogów

Aby organizować mecze z najwyższej półki, takie jak finał Ligi Mistrzów czy Pucharu UEFA, stadion musi posiadać wszystkie miejsca siedzące, oświetlenie, dach nad większością trybun oraz szereg ułatwień dla kibiców i dziennikarzy – takich jak parkingi, wystarczającą liczbę toalet czy wyjść bezpieczeństwa. Żaden stadion w Polsce nie spełnia tych wymogów.

Tagi

sportstadiony