POLITYKA

Piątek, 23 sierpnia 2019

Polityka - nr 17 (2295) z dnia 2001-04-28; s. 74-75

Historia

Piotr Winczorek

Stan drżączki

Gdzie przepadło pewne stronnictwo

Na wielokrotnie reprodukowanym zdjęciu z 17 sierpnia 1989 r. widzimy, jak Lech Wałęsa, Roman Malinowski – prezes ZSL i Jerzy Jóźwiak – przewodniczący SD trzymając się za ręce w geście triumfu zapowiadają powstanie nowej koalicji politycznej, która po czerwcowych wyborach miała utworzyć pierwszy w PRL rząd z premierem nie należącym do PZPR. Dla obu stronnictw oznaczało to zerwanie więzów, jakie przez całe dziesięciolecia łączyły je z partią polskich komunistów. Stronnictwo Demokratyczne w III RP długo szukało sobie możnego politycznie patrona, przede wszystkim w Unii Wolności. Wreszcie zdecydowało się wrócić do starego korzenia i w kwietniu br., tuż przed Świętami Wielkiejnocy weszło w wyborcze porozumienie z SLD.

Stronnictwo Demokratyczne pojawiło się pod zachowaną do obecnych czasów nazwą w 1939 r. jako organizacyjna nadbudowa nad funkcjonującymi od 1937 r. Klubami Demokratycznymi.

Od 1944 r. SD tworzone było w istocie od nowa. Trafili do niego w znacznej stosunkowo liczbie członkowie przedwojennych Klubów i okupacyjnych odłamów stronnictwa, lecz również ludzie poprzednio w tym środowisku całkiem nieznani. Do pracy w SD skierowani zostali potajemnie działacze PPR z Leonem Chajnem i Janem Rabanowskim na czele. Im też przypaść miała rola kierowania stronnictwem w sposób odpowiadający oczekiwaniom mocodawców. Przewodniczącym SD do 1949 r. był Wincenty Rzymowski – minister spraw zagranicznych w pierwszych rządach powojennych.

Stronnictwo Demokratyczne przejęło rolę partii mającej skupiać środowiska inteligenckie i mieszczańskie oraz skłaniać je, aby, jak to ujął w jednej ze swych broszur Leon Chajn, „towarzyszyły klasie robotniczej w jej marszu do socjalizmu”. Jednakże przez kilka jeszcze powojennych lat czynni w SD byli działacze o odmiennej zgoła orientacji politycznej, jak na przykład liberalni profesorowie ...