POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 30 (2514) z dnia 2005-07-30; s. 22-24

Temat tygodnia / Wojna z terroryzmem

Marek OstrowskiRadosław Korzycki  [wsp.]

Stan oblężenia

Nie ma wakacji w lipcu: jest wojna. Terroryści mają w niej psychologiczną przewagę. Uderzają, kiedy chcą i gdzie chcą: znów Londyn, Egipt. To nie pojedyncze zamachy samobójcze, to już seria, po cztery niemal jednoczesne eksplozje. Nowa wojna światowa?

Trudno wytłumaczyć zamach w Szarm el-Szejk. Jak w państwie policyjnym, wyczulonym na ekstremistów religijnych i walczącym z nimi od dawna, a nadto w kurorcie strzeżonym przez wojsko, gdzie na ulicach w części arabskiej dzień i noc czuwają posterunki żołnierzy z bronią maszynową za przesuwanymi płytami pancernymi – można spokojnie wypełnić cztery samochody ładunkami wybuchowymi i zabić prawie sto osób? Terroryści – jakby demonstracyjnie – okazują swą przewagę nad siłami bezpieczeństwa na świecie. Podobnie w Londynie. Angielski dziennikarz przypomniał Churchilla, który mówił, że największe uczucie satysfakcji ogarnia nas wtedy, kiedy przypadkiem wyjdziemy z łap śmierci. W Londynie – w dwa tygodnie po 7 lipca – materiał wybuchowy zawiódł terrorystów, eksplodowały tylko zapalniki, ale satysfakcji, którą opisuje Churchill – nie może być. Terroryści działali w mieście szczególnie strzeżonym, przed nosem policji już zaalarmowanej, przy wywiadzie pracującym na najwyższych obrotach. Nie policja udaremniła ich zamachy, lecz przypadek. Marna to ...