POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 51 (2585) z dnia 2006-12-23; s. 26-31

Kraj

Martyna Bunda  [wsp.]Ryszarda Socha  [wsp.]Agnieszka Sowa  [wsp.]Wojciech MarkiewiczEdyta Gietka  [wsp.]Marcin Kołodziejczyk  [wsp.]

Stan wigilijny

To były smutne święta, 25 lat temu, zaledwie 11 dni po wprowadzeniu stanu wojennego. Choć są tacy, i to częściej po stronie zdeklarowanych jego przeciwników, którzy wspominają, że takiego nastroju, takiej jedności – nie mówiąc już o aprowizacyjnej, narodowej zaradności – nigdy wcześniej ani później nie doświadczyli.

Bronisława Kciuka, artystę malarza, stan wojenny zastał podczas wspinaczki w Tatrach. Zdziwił się potem, gdy zszedł w dolinę, a schronisko świeciło pustkami – przestraszeni turyści wrócili do Zakopanego. Był 14 grudnia 1981 r. – Wojna – poinformował Bronka jedyny, który pozostał – narciarz ze złamaną nogą, o którym widocznie wszyscy zapomnieli. I dodał: – Wygląda na to, że Polacy napadli na innych Polaków.

Jeszcze tego wieczora Bronek i narciarz dotarli dolinami do Zakopanego. Kontuzjowany podróżował siedząc na własnych nartach – nowy kolega ciągnął go na sznurku. Zainteresowali milicjantów – ci w urzędowych słowach pouczyli, że wstęp w doliny jest surowo zabroniony pod karą długiego więzienia. – Rozejść się – polecili Bronkowi i narciarzowi ze złamaną nogą.

Kciuk wrócił do Warszawy. Wszyscy jego znajomi biegali po mieście z ulotkami. Dziewczyny szyły z tetrowych pieluch specjalne nosidełka na ulotki – zakładało się je pod sweter. Gruby od ulotek Bronek wpadł do ojca pochwalić się – nie poddaje się marazmowi, walczy. Ojciec, fotograf, wpadł w&...