POLITYKA

Sobota, 24 sierpnia 2019

Polityka - nr 31 (3221) z dnia 2019-07-31; s. 27-28

Polityka

Edwin Bendyk

Stan wyjątkowy

Tadeusz Truskolaski, prezydent Białegostoku, o zamieszkach po marszu równości oraz o tym, jak rząd walczy z samorządami.

EDWIN BENDYK: – Jaki jest bilans „wydarzeń białostockich”?
TADEUSZ TRUSKOLASKI: – Nie ma strat materialnych. Zupełnie inaczej wygląda rachunek strat wizerunkowych, kosztów społecznych i politycznych. Nie spodziewałem się aż takiej eksplozji nienawiści. Choć z drugiej strony można było przypuszczać, że po tygodniach namawiania do kontrmanifestacji, organizowania nielegalnego przemarszu ul. Lipową, wzywania do obrony miasta i zbierania kiboli z całego kraju dojdzie do aktów przemocy. I policja była na to przygotowana, zakładając konieczność ochrony marszu przed atakami. Nikt się jednak nie spodziewał, że będziemy mieli do czynienia z regularnym polowaniem na ludzi idących na marsz równości.

Przypomnę, że zakazałem dwóch zgromadzeń, które miały się odbyć w tym samym miejscu, ewidentnie kolidując z legalnym marszem równości. Sąd pierwszej instancji uchylił moje decyzje. W drugiej uznał argumenty, poparte opinią policji, za zakazem kontrmarszu. Nie widział jednocześnie przeszkód dla zgromadzenia przy pomniku Bohaterów Ziemi Białostockiej, które miało trwać aż do godz. 16. Dodatkowo w tym samym miejscu, na placu ...