POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 38 (2316) z dnia 2001-09-22; s. 19

Komentarze / Gość Polityki

Stanisław Lem

Stanisław Lem: Obawiam się, że to początek

O tych dramatycznych wydarzeniach dowiedziałem się podczas mojego urodzinowego bankietu, zorganizowanego przez Wydawnictwo Literackie, i muszę przyznać, że byłem przekonany, iż jest to koszmarny żart. Bardziej upiornego prezentu na osiemdziesięciolecie nie mogłem dostać. Zdziwiło mnie przede wszystkim to, że terroryści tak łatwo przejęli samoloty i sterroryzowali załogę oraz pasażerów. Szczególnie interesujący w tym ataku, z punktu widzenia pozaemocjonalnego, był fakt, że wszystkie środki, wszystkie metody i narzędzia, które zostały użyte, były amerykańskie. Samoloty były amerykańskie, paliwo było amerykańskie, pasażerowie uprowadzonych samolotów byli Amerykanami i oczywiście cele były amerykańskie.

Terroryści, ze względu na bezpieczeństwo akcji, nie wnieśli na pokłady samolotów żadnej broni, żadnych materiałów wybuchowych. Mieli jedynie plastikowe noże. To było z ich strony bardzo sprytne posunięcie. Wybrali maszyny, które co prawda były przeznaczone do lotów wewnątrz Stanów Zjednoczonych, ale na dalekich trasach. Każdy samolot miał zatankowane 50 ton paliwa. Spowodowało to rodzaj ogniowej Niagary, która wylał...