POLITYKA

środa, 22 maja 2019

Polityka - nr 44 (3083) z dnia 2016-10-26; s. 92-94

Ludzie i style

Ryszard Marek Groński

Stara spółka plus Gomułka

„Lód zaczyna się topić” – pisał o okolicznościach prowadzących do Października ’56 satyryk Antoni Marianowicz. Kabarety i teatrzyki studenckie miały w odwilży swój udział.

Strajki, zgromadzenia, z których szczególnie pamiętany jest dotąd wiec przed Pałacem Kultury, odprawienie delegacji radzieckiej, dojście do władzy Gomułki – wszystkie te wydarzenia nie byłyby możliwe, gdyby nie przemiany świadomości: obywatele Ludowej uwierzyli, że strach i potakiwanie nie są receptą na życie. Zaczęło się od coraz śmielszych dowcipów opowiadanych na ucho. Groziły za to kary, lecz opowiadaczy wciąż przybywało. Dowcipy, lepsze lub gorsze, pokazywały codzienność. Pytano: – Dlaczego „Prawda” kosztuje w kiosku 90 groszy, a „Trybuna Ludu” 50 groszy? – Bo trzeba dodać honorarium za tłumaczenie z rosyjskiego.

– Jakie powstanie było najgorsze? – Powstanie Polski Ludowej.

– Jak nazywa się mięso po angielsku? – Meat. – A po polsku? – Też mit.

Liczba mnoga od „obywatela?” – Kolejka.

– Co słychać? – Nie wiem, bo strasznie zagłuszali Wolną…

Szeptuni dbali o aktualności. Po śmierci Bieruta w Moskwie bawili się rymowanką: Pojechał w futerku, a wrócił w kuferku… O strajku w czerwcu 1956 r. w Poznaniu powiadano: To jedyny na świecie strajk właś...