POLITYKA

środa, 24 kwietnia 2019

Polityka - nr 29 (2410) z dnia 2003-07-19; s. 16

Komentarze

Janina Paradowska

Starachowice są wszędzie

SLD stało się partią tysięcy działaczy i tysięcy interesów. To jest groźne także dla Millera.

Starachowicka sprawa przez wiele miesięcy żyła własnym, prowincjonalnym, nieco leniwym życiem. Starosta i wiceprzewodniczący rady powiatu siedzieli w areszcie oskarżeni o wyłudzenie odszkodowań przy pomocy miejscowych przestępców, nikt ich do rezygnacji z funkcji szczególnie nie nawawiał. Wszystkim – także opozycji – było jakoś tam wygodnie. W każdym razie nie ma śladu, by ktoś postulował rozwiązanie rady powiatu, zarząd komisaryczny, a w ślad za tym nowe wybory. Takie postulaty pojawiły się dopiero w apogeum politycznej awantury, która wybuchła po ujawnieniu przez „Rzeczpospolitą”, że starachowicki poseł Andrzej Jagiełło powołując się na Zbigniewa Sobotkę, sekretarza stanu w MSWiA, uprzedził starostę o planowanej akcji policyjnej. I wtedy dopiero się zaczęło. Jak zwykle nieudolnie: wiceminister udaje się na urlop, minister spraw wewnętrznych w niejasnych okolicznościach dymisjonuje jego doradcę, dymisja dosięga także pełnomocnika premiera do koordynacji kwestii związanych ze zorganizowaną przestępczością, a premier zapewnia, że wiceminister jest absolutnie niewinny. Do opinii publicznej docierają różne, często sprzeczne ...