POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 12 (3153) z dnia 2018-03-21; s. 85

Kultura / Kawiarnia Literacka

Jacek Dehnel

Staromowa

W maju 2015 r. sztab kandydata Dudy wypuścił jeden z klipów wyborczych: czarno-białe ujęcia smutnych ludzi, przerywane śnieżącymi urywkami z prezydentem Komorowskim, potem napis „Potrzeba nadziei”, ludzie kolorowi i uśmiechnięci, słowa o powiewającej fladze. I, zaiste, była powiewająca flaga – na zamku w Ogrodzieńcu: maszt, biało-czerwone łopoty w słońcu, a niżej, jak okiem sięgnąć, średniowieczne ruiny, ruiny, ruiny. I zza kadru głos kandydata Dudy: „Ja dotrzymam słowa, bo jestem człowiekiem, który ma słowo swoje za świętość”. Zaiste. Rujnowanie porządku demokratycznego, trójpodziału władz, mechanizmów kontrolnych, wolności obywatelskich widzimy na co dzień. Mnie interesuje wszakże bardziej aspekt średniowieczny.

Otóż, jak Polska długa i szeroka, rozlewa się dobrozmianowa staropolszczyzna. Przy czym, trzeba powiedzieć to na samym wstępie, nie ma to nic wspólnego ze staropolszczyzną prawdziwą, nikt nie wertuje pamiętników Jana Paska ani wierszy Reja i Kochanowskiego, nie wspominając już o „Kazaniach Świętokrzyskich”; leżą bezczynnie po bibliotekach egzemplarze „Transakcji wojny chocimskiej”, porastają kurzem ...

Jacek Dehnel – pisarz (m.in. powieści „Saturn”, „Lala”, „Matka Makryna”, „Krivoklat”), poeta, tłumacz (Larkin, Verdins) i malarz. Zajmuje się zbieractwem i łowiectwem (gratów), prowadzi blog poświęcony międzywojennemu tabloidowi kryminalnemu „Tajny Detektyw”, nie prowadzi samochodu. Decyzją Rady Języka Polskiego został Młodym Ambasadorem Polszczyzny.