POLITYKA

Sobota, 20 lipca 2019

Polityka - nr 26 (2304) z dnia 2001-06-30; s. 34-36

Świat

Marcin Meller

Stary Symeon, młode lwy

Bułgaria: Car wraca razem ze stypendystami

Po raz pierwszy w kraju postkomunistycznym do władzy wraca obalony przed laty monarcha. I to w wyniku demokratycznych wyborów. 17 czerwca Bułgarzy masowo zagłosowali na Ruch Narodowy Symeon II. Ugrupowanie cara, które stworzono ledwie dwa miesiące przed wyborami, zdobyło 43 proc. głosów i równo połowę – 120 z 240 – mandatów.

Ruch zdobyłby absolutną większość, gdyby nie dwie marginalne partyjki, które bez zgody Symeona II użyły jego imienia w swych nazwach. Nie weszły do parlamentu, gdyż nie przekroczyły czteroprocentowego progu wyborczego, ale uszczknęły zwycięzcy cenne pięć procent. Dla zwolenników monarchy sam fakt rejestracji tych partii pod oszukańczymi nazwami to część desperackiej obrony skorumpowanego establishmentu przed Zbawicielem. Centroprawicowy premier Iwan Kostow oskarżał cara o dziki populizm, jego doradców nazywał szarlatanami, a monarchistów – przebranymi komunistami. Ataki powtarzały popierające rząd media, zwłaszcza elektroniczne. Wszystko na nic. Rządząca centroprawicowa Unia Sił Demokratycznych (SDS), na którą przed czterema laty głosowała ponad połowa Bułgarów, teraz otrzymała ledwie 18 proc. Opozycyjni postkomuniści o jeden procent mniej. Wygrał car.

Dobry car Borys

Jeden z bułgarskich socjologów porównał szokujące zwycięstwo Symeona II do efektu Tymińskiego. Prawda jest bardziej złożona. Car wzbudzał strach bułgarskich elit politycznych już wcześniej. Nikt tego głośno nie powie – poza rzecz jasna jego zwolennikami – ale to zapewne ...