POLITYKA

środa, 21 sierpnia 2019

Polityka - nr 8 (3047) z dnia 2016-02-17; s. 5-6

Ludzie i wydarzenia / Kraj

Elżbieta Turlej BCH

Stażysta Kajetan P.

Głowa była spakowana w plecaku, ciało osobno, w torbie, podpalone. Był 3 lutego 2016 r. Czwartek, dzień banalny jak wszystkie inne. Choć Kajetan Poznański, podejrzewany o zamordowanie kobiety i rozczłonkowanie zwłok, aspirował do niezwykłości. Urodzony w tzw. dobrym domu – drugie dziecko architekta i pani prokurator. Brukowe gazety wyszperały już i opisały obrazowo: jak dorastał wśród akt spraw przynoszonych przez matkę do domu, wśród opisów makabrycznych przestępstw. Szykowany na obywatela świata – bo rodzice inwestowali w jego angielski, łacinę, hiszpański, niemiecki – skrzętnie zaliczał egzaminy, aby potem w wysyłanych do różnych gazet (także naszej) curriculum vitae kodować sukces literkami: C1, B2, B1, A2. Próbował sił w konkursach poetyckich, a wakacje spędzał na samotnych podróżach – Maroko, Hiszpania.

Ciągnęło go do mediów. Był gotowy pracować nawet za darmo. Albo na przedłużających się stażach – tylko po to, żeby mieć odbiorców. Ale wszędzie zaczepiał się na krótko. Wydawał się zmęczony koniecznością przekonywania współpracowników do swoich racji. Był niespełna miesiąc w „Gazecie Studenckiej”, w „Res ...

Konspekty tekstów złożone przez Kajetana Poznańskiego w ramach stażu w dziale kultury POLITYKI w lipcu 2013 r. (przekazane już policji)

Artykuł I

Temat/tytuł: Słynni smakosze – między Rzymem a Hannibalem Lecterem.
Lead: Widzę wokół przesyt audycji, programów oraz poradników kulinarnych – chaos informacyjny jak wszędzie. I co robię? Odwracam się na pięcie i nadstawiam podniebienie ku prawdziwym klasykom dziedziny. Zapraszam w krótką podróż po historii.

1. O Apicjuszu (I w.):
– o tym, że roztrwonił sto milionów sesterców na rozkosze stołu. Gdy zorientował się, że pozostała mu „skromna” kwota 10 mln, popełnił samobójstwo;
– o jego ficcatum, czyli tuczonych figami gęsiach – przodku dzisiejszego fois gras;
– o jego rybie, którą dosłownie d u s i ł o  s i ę w marynacie;
– o jego jagnięcinie, wymyślnie faszerowanej i wydrążanej na kształt fletu.

2. O Brillant-Savarinie (XVIII/XIX w.):
– że napisał słynną „Fizjologię smaku”, podręcznik sztuki kulinarnej;
– „natura dała człowiekowi kły dla rozrywania mięsa”;
– w ogóle o jego pozytywnym stosunku do mięsa.

3. O Hannibalu Lecterze (XXI w.):
– o jego wystawnych ucztach, gdzie przestrzega gości o braku czegokolwiek wegetariańskiego na stole;
– o tym, że warto zaczerpnąć przepisy z nowego serialu, mówię m.in. o móżdżkach w parmezanie;
– o tym, że surowcami jego dań są często ludzie;
– refleksja: czy to nie zabawne, że ktoś patroszy nas, którzy patroszymy inne zwierzęta? Gdybyśmy pominęli chrześcijańską doktrynę, jaka jest moralna różnica między zjedzeniem kurczaka a człowieka? Żadna.

Artykuł II

Temat/tytuł: Jak być dobrym mięsożercą?
Lead: Hej, mięsożercy! Czy nie powinniśmy choć raz w życiu zabić swego obiadu, aby być ze sobą w moralnej zgodzie? Chodzimy do schludnych sklepów i nie wiemy nic o brudnej robocie, którą należało wcześniej wykonać, a wegetarianie nie przestają wytaczać przeciw nam ciężkich dział!

I: Moralność mięsożercy.
– Czy nawet zarżnięcie świniaka to nie za mało?
– A może powinniśmy wręcz u p o l o w a ć swój obiad? „Mam do tego prawo, skoro sam to upolowałem”.
– Więcej: może powinien polować w taki sposób, aby dawać zwierzynie jak największą szansę obrony, a więc traktować to jak w a l k ę możliwie fair-play? Czyli nie „strzelam z ambony do sarny”, tylko „strzelam CO NAJMNIEJ z łuku”.

II: Dzielność polującego.
– Czy nie jest fajnie i męsko pójść do lasu z łukiem czy dzidą i upolować sobie obiad? Wolę to niż iść do mięsnego, gdzie panie podają mi gotowy wyrób.
– Gdyby człowiek potrafił sobie coś upolować, nie byłoby bezdomnych.
– Jeżeli umiesz polować, nie zginiesz z głodu. Natomiast nie starczy ci czasu, aby zasadzić pomidory.

III: Nagroda polującego.
– A kiedy już upoluję, wtedy „hulaj, dusza!”. Mam i moralne prawo sięgać po najbardziej wymyślne i ekstrawaganckie przepisy, choćby te rzymskie, autorstwa Apicjusza:
– jego jagnięcinę, wymyślnie faszerowaną i wydrążaną na kształt fletu;
– czy jego ficcatum – przodka dzisiejszego fois gras.

Artykuł III

Temat/tytuł: Słowo o kanibalizmie.
Lead: Dobiegł końca pierwszy sezon „Hannibala”, ale nie pozostawił mnie bez cennych refleksji. Mianowicie: cóż jest takiego złego w zjedzeniu ludzkiego mięsa? Uwaga! Mylą się ci, którzy łączą kanibalizm wyłącznie z dzikimi plemionami z Afryki czy innych Papui. Europa ma tu swoje trzy słowa! I ja się właśnie nimi usprawiedliwię.

1. Starożytność:
– o mitycznych podaniach;
– parę faktów z życia ludów barbarzyńskich;
– słowo o kanibalizmie w „Tytusie Andronikusie” Szekspira.

2. Włoskie średniowiecze:
– o wojnach i konfliktach rozrywających ówczesne Włochy (gibelini vs gwelfowie);
– o prawie vendetty, w ramach którego pożerano nieraz serce czy wątrobę zabitego przeciwnika;
– o kanibalskich aktach rozszalałego tłumu.

3. Hannibal Lecter:
– o tym, dlaczego Lecter konsumuje swe ofiary: Aby okazać im pogardę;
– refleksja: czy to nie zabawne, że ktoś patroszy nas, którzy patroszymy inne zwierzęta? Gdybyśmy pominęli chrześcijańską doktrynę, jaka jest moralna różnica między zjedzeniem kurczaka a człowieka? Żadna.