POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 25 (2355) z dnia 2002-06-22; s. 40-41

Świat

Adam Szostkiewicz

Stażystka, kongresmen i śmierć

USA: Jak opera mydlana zamieniła się w ponury dramat polityczny

Zaczęło się jak melodramat. Młoda kobieta z Kalifornii poznała podczas stażu w Waszyngtonie polityka, członka Kongresu z ramienia Partii Demokratycznej. Zaprzyjaźnili się. Do tego stopnia, że kongresmen wolał utrzymywać tę znajomość w sekrecie. Ponad rok temu Chandra Levy zaginęła. Kongresmen zaprzeczał, jakoby miał z tym cokolwiek wspólnego. Mało kto wierzył, że powiedział mediom, a nawet policji, całą prawdę.

Chandra stała się najsłynniejszą zaginioną w historii Stanów. Jej szkielet odnaleziono akurat wtedy, gdy rząd Busha znalazł się na cenzurowanym na tle zaniedbań służb specjalnych przed zamachami 11 września. Przypadek?

Seks, polityka i paranoja – prawdziwy koktajl amerykański. Ale teraz to już nie opera mydlana, jakaś Monica bis, tylko tragedia z elementami groteski. Rok temu przez dwa miesiące Ameryka nie mówiła o niczym innym. Mnożyły się teorie: Chandra popełniła samobójstwo, zmieniła tożsamość, ktoś ją porwał albo zamordował. Może wampir grasujący po Waszyngtonie, a może kochanek. Gdyby nie przyjaciel-kongresmen i świeża pamięć o Monicagate, Chandrą interesowaliby się tylko bliscy, śledczy i obywatelskie stowarzyszenia poszukujące zaginionych i wspierające psychicznie, prawnie i materialnie ludzi, którym przydarzyło się takie nieszczęście. W samym Waszyngtonie w ciągu ostatnich dwudziestu lat odnotowano ponad 230 zaginięć dorosłych i około setki nieletnich. Co roku umiera zaś w Ameryce 70 tys. ludzi poniżej 25 roku życia. Sprawa Chandry nabrała rozgłosu z powodu Gary’ego Condita.<...