POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 42 (2727) z dnia 2009-10-17; s. 44-45

Rynek

Witold M. Orłowski

Stępić gilotynę?

Jeśli ciągle wydaje się więcej, niż zarabia, to się ma deficyt. Jak się ma nadmierny deficyt, to rośnie zadłużenie, a to oznacza kłopoty. Nawet gdyby wykreślić z konstytucji zapis o nieprzekraczalnej granicy relacji długu do PKB.

Polska, jako jedyny kraj UE, ma prawny zakaz przekroczenia poziomu 60 proc. w relacji długu publicznego do PKB. Pojawił się on w konstytucji przyjętej w 1997 r. na wyraźne życzenie ekonomistów. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że zadłużać się ponad miarę nie należy. Boleśnie przekonują się teraz o tym zarówno dziesiątki milionów rodzin na świecie, które zaciągnęły nadmierne kredyty hipoteczne, jak całe narody, których gospodarka idzie w rozsypkę z powodu lekkomyślnego zadłużenia (np. Łotysze). Oczywiście nie oznacza to, że każde zaciągnięcie kredytu jest zbrodnią. Ktoś ma oszczędności, których nie musi obecnie wydać, i jest gotów je pożyczyć. Ktoś inny ma potrzeby, których nie może zaspokoić z bieżących dochodów, i jest gotów w przyszłości oddać kredyt wraz z odsetkami. Warunkiem rozsądnego zaciągnięcia kredytu jest tylko realistyczna ocena, czy przyszłe dochody rzeczywiście pozwolą nam bez kłopotów dług spłacić.

Mechanizm nadmiernego zadłużenia jest dla nas ...