POLITYKA

Sobota, 16 grudnia 2017

Polityka - nr 39 (3129) z dnia 2017-09-27; s. 36-37

Społeczeństwo

Edyta Gietka

Stosunki

Jak w Żyrardowie, mieście uświęconym trudem polskich prządek, zbojkotowano seksualne fantazje.

Powiedzmy, że macie ochotę na niegrzeczny seks, weźmy przebierankę. Ale po ciasnej sypialni walają się przewijaki, w wannie gumowe kaczuszki, a za ścianą płytkim snem śpi teściowa, która przyjechała na pół roku, oferując się z pomocą przy dzieciach.

Wychodząc naprzeciw sfrustrowanym seksualnie małżonkom, w wiecznym niedosycie, w zrewitalizowanej przestrzeni żyrardowskich loftów powstała luksusowa garsoniera. Można zaanonsować się online, odebrać klucz w paczkomacie i za kilkaset złotych się sobą nacieszyć dyskretnie, komfortowo i dowolnie głośno, zgodnie z erotyczną fantazją szytą pod klienta. W niespełna pół roku rezerwacje się zakorkowały.

Tymczasem uprawianie tych rzeczy w miejscu uwznioślonym ciężkim losem polskiej prządki niektórzy odebrali jako bulwersujące. Wybuchła seksafera.

Ideą garsoniery Aleksandrę Rasz zainspirowało życie intymne. Po 12 wspólnych latach chcieli z mężem czegoś więcej niż kwadransa pod kołdrą między karmieniami. Próbowali odgrywać w domu niegrzeczne uczennice i surowych policjantów, ale na tle kuchennych scenografii umizgi te wyglądały karykaturalnie. Czuć było sztuczność sytuacji. Do tego perwersyjność stała się niebezpieczna dla życia w dosłownym sensie. Od kiedy dzieci zaczęły raczkować, trzykrotnie zjadły świeczki typu tealight, znajdywane potem w pielusze. Googlowali więc, gdzie się wyrwać na weekend, by znów zaiskrzyło. Pensjonaty w Kazimierzu Dolnym oferowały smaczną kolację z winem plus płatki róż, resztę akcesoriów w zakresie własnym. Niestety, po obfitym posiłku i kąpieli w płatkach oboje natychmiast zasypiali.

Dworki mazurskie zapraszały do spa na rytuał bliskości dla zakochanych, w tym czekoladowy masaż (który wyskakiwał także pod hasłem „sposób na bezsenność”). Targali więc walizki z cekinowym suknem arabskim, ale zanim rozstawili się z fantazjami, już byli zmęczeni. Nie wspominając, że w środku nocy ochroniarz kazał gasić świece w związku z czujnikami dymu, a podczas śniadania sąsiad zza ściany pytał protekcjonalnie przy bufecie szwedzkim, czy dobrze się spało?

Rozpytywani znajomi polecali obskurne motele na godziny. Mówili, że zamykają oczy, żeby nie widzieć, gdzie są. Byle tylko wyjść na moment z domowych dekoracji. Pani Rasz, naradziwszy się z mężem, postanowili zainwestować oszczędności w profesjonalny pokój, przychylny bezstresowemu kochaniu.

Ale nie hotel, jakie są w Niemczech. Niby na uboczu, lecz trzeba zostawić meldunek i auto na parkingu. Nie dla wścibskich Polaków w erze Kontaktu24.

Ciekawy sposób na dyskrecję znalazła przeludniona Japonia, gdzie w ciasnych mieszkaniach żyje na kupie kilka pokoleń, a łono natury praktycznie nie istnieje. Otóż klucz do pokoi podaje sama ręka wysuwana zza kotary. Lecz są one odpychająco tandetne, z wanną w kształcie filiżanki i elektrycznym łóżkiem, podskakującym razem z klientami. Apartament z wyobraźni pani Rasz miał być niezauważalny, bez klatek z domofonem i korytarzy śmierdzących starą emalią. Agenci nieruchomości podsuwali ciągle te same ponure kamienice z oknami wychodzącymi na zacienione podwórka. Odchrząkiwali, nie rozumiejąc się z nią. Szukanie zajęło dwa lata.

Aż natknęła się przypadkiem na stylizowane osiedle w Żyrardowie, zaaranżowane na bogato w niespotykanie grubych murach starej fabryki lnu. Poczuła, że to jest to. Miejsce dla nieskrępowanej miłości w nowoczesnym industrialnym dizajnie.

Wygłuszywszy ściany przylegające do sąsiadki podwójną warstwą korka, urządziła garsonierę zgodnie z top listą aktualnych fantazji. Zatem: lustro nad łóżkiem z kolumnami (sam stolarz skręciwszy je, nabrał ochoty na seks); pośrodku pokoju miedziana wanna, kuta ręcznie w Indonezji; profilowana sofa do wielu zastosowań renomowanej firmy specjalizującej się w meblach miłosnych; dwuosobowy prysznic z uchwytami, umożliwiający antypoślizgowe współżycie w strumieniach wody i soli himalajskiej ze sproszkowaną perłą. Jest ponadto miejsce do tanga, nieprzepuszczająca światła roleta lniana, piramidy świec, a w zamrażalce lód.

Apartament Szampan i Sekrety natychmiastowo przypadł klientom do gustu. Anonsują się małżonkowie z Wrocławia, Białegostoku, Bydgoszczy, a także emigranci odwiedzający rodziny. Odbierają klucz w paczkomacie na wysłany wcześniej kod, po czym bawią się jak chcą, uzgadniając scenograficzne preferencje na kilka dni do przodu.

Najczęściej celebrują tu ślubne rocznice, przy czym są to staże długoterminowe. Panowie proszą o podpowiedź, czym żonę po 20 latach zaskoczyć? Zamawiają nawet miłosne wiersze z oferty Premium, układane specjalnie pod jej charakter. Zaręczają się, świętują pierwsze spojrzenia sprzed dekad, pocałunki, pójścia do łóżka. Szukając terminu wspólnie z panią Rasz, uzgadniają z teściową przez drugi telefon, czy też jej pasuje.

Ku zaskoczeniu 80 proc. wybiera fantazje na Christiana Greya. Wstawia się wówczas drewnianą szubienicę z ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]