POLITYKA

Niedziela, 21 kwietnia 2019

Polityka - nr 12 (2900) z dnia 2013-03-20; s. 62-64

Nauka

Jędrzej Winiecki

Strach na wróble

Są tak pospolite, że nigdy nie zwracaliśmy na nie uwagi. A chyba powinniśmy zacząć, skoro od 2000 r. w Polsce wyginęło 1,5 mln par wróbli.

Na pierwszy rzut oka wszystko jest w porządku. Na przykład pod naszą redakcją grupa około 20 wróbli od lat urzęduje w tych samych żywopłotach z ligustru. Zimą przenoszą się kilkadziesiąt metrów dalej, w pobliże zawsze pełnego karmnika, a wiosną bardziej niż żywopłotami interesują się okolicznymi kamienicami, na których zakładają gniazda. Zdaje się, że od dobrych kilku lat wróbli na tym krótkim odcinku ul. Słupeckiej jest mniej więcej tyle samo, bo dają o sobie znać podobnie głośnym ćwierkaniem.

Kto ma wróble w swojej okolicy, wie, że już kilka samców w brązowych, eleganckich kubrakach, z szarymi beretami na głowie i czarnymi śliniakami na podgardlu (zimą śliniaki są cieńsze i przypominają krawaty), wspólnie ze skromniej ubarwionymi samicami, potrafi wytworzyć całkiem spory harmider. Pozornie nic się od kilku sezonów nie zmienia, ale starsze osoby świetnie pamiętają, że „kiedyś wróbli było więcej”. Przy czym obserwacja ta nie odnosi się wyłącznie do niewielkiej populacji na warszawskiej Starej Ochocie.

O wróbelku

Wróbelek jest mała ptaszyna,

wróbelek istota niewielka,

on brzydką stonogę pochłania,

Lecz nikt nie popiera wróbelka

Więc wołam: Czyż nikt nie pamięta,

że wróbelek jest druh nasz szczery?!

kochajcie wróbelka, dziewczęta,

kochajcie do jasnej cholery!

Konstanty Ildefons Gałczyński, 1947 r.

Załączniki

  • Najliczniejsze ptaki w Polsce

    Najliczniejsze ptaki w Polsce