POLITYKA

środa, 21 sierpnia 2019

Polityka - nr 21 (3211) z dnia 2019-05-22; s. 48-50

Rynek

Adam Grzeszak

Strajk włoski

Włoskie firmy drogowe ogłosiły, że rozpoczętych w Polsce budów mogą nie skończyć, jeśli nie dostaną dodatkowych pieniędzy. W wyborczym roku będzie więc mniej przecinanych przez polityków wstęg, a więcej awantur. Jak do tego doszło?

O tym, że na włoskich odcinkach nie dzieje się dobrze, wiadomo było od dawna. Polscy podwykonawcy włoskich firm już dawno protestowali, że nie dostają pieniędzy, a inżynierowie nadzoru raportowali państwowemu inwestorowi, czyli Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA), o opóźnieniach, przestojach i innych kłopotach. W efekcie GDDKiA zaczęła przejmować obowiązki generalnego wykonawcy, bezpośrednio rozliczając się z podwykonawcami.

Nie było też tajemnicą, że zaawansowanie robót na ogół odbiegało od założonych planów, a z osiąganiem kolejnych kamieni milowych są problemy. Włoskie koncerny budowlane wygrały przetargi na budowę kilkunastu dużych inwestycji drogowych na terenie całej Polski o łącznej długości ok. 220 km i wartości 11,2 mld zł. Są wśród nich ważne i ważniejsze, takie jak np. budowana przez koncern Salini obwodnica Częstochowy na autostradzie A1, odcinek ekspresówki S7 Chęciny – Jędrzejów, S3 Kaźmierzów – Lubin na Dolnym Śląsku czy fragment S7 na obwodnicy Krakowa.

Firma Astaldi specjalizuje się w&...