POLITYKA

Wtorek, 20 sierpnia 2019

Polityka - nr 48 (2986) z dnia 2014-11-26; s. 54-55

Edukator Ekonomiczny

Witold M. Orłowski

Straszna siostra inflacji

Kiedy w lipcu nasz wskaźnik inflacji spadł poniżej zera, zdawało się, że to tylko chwilowe zamieszanie. Dziś widać, że spadek cen ma charakter trwalszy. Czy Polsce grozi deflacja?

Deflacja to bliźniaczka inflacji. Równie przerażająca, choć stanowiąca jej lustrzane odbicie. Inflacja oznacza, że systematycznie podnosi się poziom cen. Deflacja to coś przeciwnego – stopniowy spadek cen. Równie trudny do opanowania i równie niebezpieczny dla gospodarki.

Co jest strasznego w deflacji? Na pierwszy rzut oka wygląda, że mamy do czynienia ze zjawiskiem korzystnym. Nie lubimy inflacji, bo wzrost cen pożera realną wartość dochodów i oszczędności. W przypadku deflacji jest odwrotnie. Nawet jeśli nominalne płace stoją w miejscu, ich realna wartość wzrasta – za te same pieniądze możemy kupić coraz więcej. Podobnie jest z oszczędnościami – realnie rosną nawet wówczas, gdy banki oferują bliskie zera oprocentowanie depozytów. Wszyscy więc powinni być z deflacji zadowoleni.

Czym jest deflacja?

Rzeczywistość jest jednak bardziej skomplikowana. Istotnie, siła nabywcza płac rośnie. Ale z efektu tego korzysta się tylko pod warunkiem, że ma się pracę. A deflacja, jeśli ma charakter długotrwały i groźny, oznacza również gospodarczą recesję i wzrost bezrobocia. Nie ma też wątpliwości, że deflacja sprzyja ...

Deficyt budżetowy, deflacja, problemy górnictwa, konflikt na Ukrainie, rosnący kurs franka szwajcarskiego, taniejąca ropa – każda taka wiadomość może mieć wpływ na nasze życie, nawet jeśli dotyczy spraw dziejących się na drugim końcu świata. Jesteśmy obywatelami globalnej wioski, którą rządzą prawa ekonomii. Bez ich zrozumienia trudno dziś podejmować ważne życiowe decyzje czy gospodarować domowym budżetem. W kolejnym już Edukatorze Ekonomicznym POLITYKI, przygotowanym we współpracy z NBP, proponujemy wspólny spacer po meandrach polskiej i światowej gospodarki.