POLITYKA

środa, 24 kwietnia 2019

Polityka - nr 44 (2217) z dnia 1999-10-30; s. 80-82

Społeczeństwo

Artur Górski

Strzał zza węgła

Bez Colta nie byłoby Ameryki, przynajmniej takiej, jaką znamy z westernów, filmów wojennych i ekranowych opowieści o gangsterach. Tymczasem Colt´s Manufacturing Co. ogłosiła niedawno, że zakład będzie produkował broń wyłącznie na potrzeby instytucji prawa oraz armii - i w o wiele mniejszej niż dotychczas ilości.

W swej ponad 160-letniej historii zakład wyprodukował około 30 mln sztuk broni. Po wojnie secesyjnej, która przetoczyła się przez Stany Zjednoczone w latach 60. ubiegłego stulecia, modne stało się powiedzenie: Abraham Lincoln dał wszystkim obywatelom USA wolność, ale Samuel Colt uczynił ich równymi. Sześciostrzałowy rewolwer, skonstruowany przez Colta, był dla mieszkańca Dzikiego Zachodu przedmiotem pierwszej potrzeby. Właściwie można powiedzieć, że to nie człowiek nosił colta, ale colt człowieka. I był to związek wręcz uczuciowy - większość rewolwerów z ubiegłego stulecia to pięknie zdobione cacka, bogato inkrustowane, pokryte szlachetnymi metalami dzieła sztuki.

Czterdziestka piątka

Historia Stanów Zjednoczonych jest coltem pisana: od 1836 r., gdy ekscentryczny Samuel pokazał w urzędzie patentowym wystrugany w drewnie bębenkowy magazynek, mogący pomieścić sześć naboi, colt po dziś dzień odgrywa swą posępną rolę. Kojarzy się nam głównie z przełomem XIX i XX w.; z romantycznymi desperados jak Wyatt Earp, Pat Garrett czy Billy Kid. Był główną bronią w wojnie oddziałów rządowych z Komanczami. Nie sposób sobie wyobrazić westernu, ...

Tagi

brońcolthistoriaUSA