POLITYKA

Niedziela, 25 sierpnia 2019

Polityka - nr 6 (2387) z dnia 2003-02-08; s. 16

Komentarze

Marcin Rotkiewicz

Strzaskane ambicje

Czy warto w ogóle dzisiaj wysyłać ludzi w kosmos?

Pierwszy izraelski astronauta Ilan Ramon udzielił przed startem w kosmos wielu wywiadów. Jeden z dziennikarzy zadał mu dość banalne pytanie: Czy nie boi się lotu na pokładzie Columbii? Bohaterowi nie wypadało nic innego, jak tylko zdecydowanie zaprzeczyć: „Prawdopodobieństwo wypadku jest przecież bardzo małe”. Nigdy nie dowiemy się, czy do końca wierzył w niezawodność amerykańskich wahadłowców, czy tylko trzymał fason. Jeśli zajrzeć do oficjalnych dokumentów NASA, choćby tych dostępnych w Internecie, okaże się, że ryzyko poważnej awarii, mogącej spowodować katastrofę promu kosmicznego, wynosi 1 do 500. To wcale niemało. Ale przecież wszystkich lotów było do tej pory raptem 113, a jedna katastrofa już się zdarzyła 17 lat temu, więc pewnie nikt się nie spodziewał, że druga może nastąpić tak szybko. NASA jednak miała świadomość, że nie jest dobrze. W konkursie na projekt wahadłowca nowej generacji postawiła więc twardy warunek: ryzyko katastrofy trzeba zmniejszyć aż dwudziestokrotnie! Problem jednak w tym, że nowe wahadłowce mają pojawić się dopiero za kilkanaście lat.

Nie tylko ...