POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 4 (4) z dnia 2018-03-21; Niezbędnik Inteligenta. 1/2018. Krótka historia demokracji; s. 66-67

Artur Domosławski

Studium przypadku. Ameryka Łacińska: Panowie na koniach

Latynoamerykańskie państwa, tak jak u swojego zarania, wciąż są rządzone odgórnie. I nie zmieniły tego kolejne zwycięstwa lewicy.

W zestawieniu z tradycją Amerykanów z Północy ta z Ameryki Łacińskiej to świat na wspak. Jankesi od zawsze zachowywali dystans wobec państwa, niezależnie od politycznych sympatii i afiliacji. Stany Zjednoczone powstały, gdyż w pewnym momencie historii przybyli tam osadnicy zapragnęli, by ich ziemię, pracę, dorobek i życie chroniła armia, policja, sądy. I – oczywiście – by uwolnić się od płacenia kontrybucji brytyjskiej koronie. Niemniej najpierw była wspólnota, purytańskie społeczeństwo – państwo pojawiło się jako skutek drogi rozwoju.

Emigrant, który osiedlał się w Ameryce Północnej, był ryzykantem lub wyrzutkiem, klasowo – najczęściej rzemieślnikiem, kontraktowym pracownikiem lub osadnikiem. Ten ostatni wydzierał ziemię naturze i tubylcom, uprawiał ją, żył z pracy własnych rąk i ludzi, których do pracy najmował. W krajach podbitych przez Hiszpanów i Portugalczyków było inaczej. Przybysz z Półwyspu Iberyjskiego, który osiedlał się w Ameryce Łacińskiej, przyjeżdżał z nadania europejskiej korony. Miał rządzić i administrować (pracą niewolników), nie pracować.