POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 4 (4) z dnia 2018-03-21; Niezbędnik Inteligenta. 1/2018. Krótka historia demokracji; s. 64-65

Tomasz Walat

Studium przypadku. Szwecja: Odporni na post?

Wśród Szwedów dominuje przekonanie, że ­post-demokracja nie jest jakąś jej nową wersją. Oznacza po prostu odchodzenie od zasad demokracji.

Szwecja, wraz z innymi państwami Skandynawii, od lat jest w ścisłej czołówce tzw. pełnych demokracji według amerykańskiego Freedom House. Takich jest na świecie ponad 20. Jak na jednego z liderów Szwecja jest jednak nietypową demokracją. Niezwykle rzadko (najrzadziej wśród pełnych demokracji) są tu u władzy większościowe rządy. W końcu lat 70. był nawet gabinet z 39 głosami poparcia w 349-osobowym parlamencie. Jest to możliwe, gdy rząd nie ma przeciwko sobie większości, która byłaby zainteresowana przejęciem władzy. Politolodzy nazywają taką sytuację negatywnym parlamentaryzmem. Słabość rządu w takich okolicznościach zmusza go do współpracy z opozycją. Dążenie do konsensu jest zresztą wiodącą cechą szwedzkiej demokracji.

Długi proces legislacyjny z kolei uniemożliwia szybkie i radykalne zmiany. Nie da się uchwalić ustawy w ciągu jednej nocy. W reakcji na ruch #MeToo szwedzki parlament przygotowuje ustawę wymagającą wyraźnego, a nie domniemanego przyzwolenia na akt seksualny. Otóż prace nad takimi zmianami toczą się już od ...