POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 41 (2214) z dnia 1999-10-09; s. 36-37

Świat

Adam Szostkiewicz

Sumienie namiestnika

John Cornwell nie wygląda na oszołoma. Pracownik badawczy Uniwersytetu Cambridge, autor trzech powieści, dziennikarz pisujący na tematy religijne w londyńskim "Timesie" i innych poważnych pismach. Gdy kilka tygodni temu ukazała się jego książka o tajnej historii Piusa XII, zawrzało. Zarzucono mu nie tylko złą wolę i brak kwalifikacji historyka. Cornwell tłumaczył, że zamierzał bronić Piusa XII przed zarzutem milczenia o zagładzie Żydów. Ale w miarę, jak studiował temat, ogarniało go przerażenie. Zamiast obrony napisał książkę-oskarżenie. Przypieczętował tytułem: "Hitler´s Pope" - Papież Hitlera.

Spór o postawę Piusa wobec antysemityzmu i ludobójstwa na Żydach rozgorzał nie po raz pierwszy. Eugenio Pacelli - tak brzmiało rodowe nazwisko tego papieża - kierował Kościołem w upiornych latach wojny światowej, a później mozolnej odbudowy ładu światowego w cieniu bomby atomowej i klinczu zimnej wojny.

Zmarł w roku 1958. Krytyka przyszła już po śmierci. Że papież Pius XII nie protestował przeciwko hitlerowskiemu "ostatecznemu rozwiązaniu kwestii żydowskiej", wytknął niemiecki pisarz, sympatyk lewicy i demaskator nazizmu, Rolf Hochhuth w głośnej w połowie lat 60. sztuce "Namiestnik". Już w rok po premierze na Zachodzie wystawiono ją w gomułkowskiej Polsce, a w prasie posypały się pochlebne recenzje. W "Tygodniku Powszechnym" ówczesny asystent kościelny pisma ks. Andrzej Bardecki ogłosił wielki artykuł pod tytułem "Milczenie Piusa XII". Choć tekst był obroną postawy papieża, pod koniec autor napisał, że brak wyraźnego i stanowczego protestu Piusa XII przeciw ludobójstwu przeważający odłam katolików ocenił jako fakt "bardzo bolesny".

Nawet więc dla ludzi Kościoła coś było na rzeczy. "Namiestnik" Hochhutha zrobił furorę nie tylko wśród antyklerykałó...