POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 25 (3014) z dnia 2015-06-17; s. 32-33

Społeczeństwo

Barbara Pietkiewicz

Świat otwiera drzwi, a my domy dziecka

Rozmowa z Tomaszem Polkowskim, prezesem Fundacji Dziecko i Rodzina, o tym, dlaczego przez dwie dekady nie udało nam się pozamykać domów dziecka, choć innym się udaje

Barbara Pietkiewicz: – Przed 18 laty prowadziliśmy w POLITYCE kampanię „Zamknijmy domy dziecka”. Nikt wtedy nie zgłaszał takiego postulatu. W panu mieliśmy sprzymierzeńca. Ale domy dziecka pozostały, są nieśmiertelne. I oto słyszę, że w Gruzji wielkich sierocińców już nie ma.
Tomasz Polkowski: – Na Węgrzech nie ma, na Słowacji, w Bośni i Hercegowinie, w Czarnogórze. W Polsce są. Jesteśmy pod tym względem w Europie, w towarzystwie Rosji i Białorusi, potęgą.

Choć wiadomo, że wychowywanie w dużych instytucjach pozarodzinnych uszkadza dzieci psychicznie i fizycznie. Ale wróćmy do Gruzji.
Wszystko zaczęło się od tego, że w Tbilisi pracowała Polka Katarzyna Warga, która namówiła grupę kompetentnych działaczy do zobaczenia, jak w Polsce działają małe, 14-osobowe domy dziecka, założone i prowadzone przez Towarzystwo Nasz Dom. W domach tych ogromną wagę przywiązuje się m.in. do relacji wychowawców z poszczególnymi dziećmi. Każdy wychowawca odpowiada za kilkoro z nich. Tak jak w rodzinie odpowiedzialni są za swoje rodzice.

Spodobało im ...

Zobacz także

Domy dziecka