POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 51 (2736) z dnia 2009-12-19; s. 14

Komentarze

Wawrzyniec Smoczyński

Świat w budowie

Rok temu zapowiadano, że kryzys zatrzyma, a może nawet cofnie globalizację. Nic takiego nie nastąpiło, a najważniejszym trendem mijającego roku była globalizacja polityki. Świat wreszcie ze sobą rozmawia – już nie tylko o bezpieczeństwie (rozbrojenie Iranu), ale także o gospodarce (reforma systemu finansowego) i klimacie (redukcja emisji). To dobrze. Problem w tym, że niewiele z tego dialogu wynika. Od Rady Bezpieczeństwa, poprzez G20, aż po Kopenhagę widać tę samą niemoc – świadomość globalnych problemów nie przekłada się na skuteczność globalnej polityki. Dlaczego?

Po odpowiedź wystarczy zajrzeć do Unii Europejskiej, pierwszego laboratorium polityki ponadnarodowej. Z mozołem przyjęliśmy w tym roku traktat z Lizbony, utworzyliśmy nowe urzędy, ale Europa nie stała się przez to silniejsza. Politykę unijną dławi konflikt interesów narodowych – niby wszyscy chcą silnej Europy, ale każdy rząd patrzy, czy jego kraj przypadkiem na tym nie straci, i co chwila szarpie za hamulec. W rezultacie wygrywa logika najniższego wspólnego mianownika, minimalnych kompromisów, niedających pola do skutecznej polityki. Tę samą nacjonalizację interesów ...