POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 21 (2706) z dnia 2009-05-23; s. 20-22

Kraj

Mariusz JanickiWiesław Władyka

Świat w konserwie

Karierę w Polsce robi słowo „konserwatyzm”, wypierając powoli poczciwą „prawicę”. Konserwatywni politycy i publicyści, konserwatywny elektorat, konserwatywny PiS i konserwatywna frakcja w Platformie. Ale co właściwie konserwatyzm dzisiaj w Polsce konserwuje?

Przyczyny kariery tego pojęcia należy chyba szukać w fakcie, że dwie główne partie w kraju definiują się jako prawicowe, więc potrzebny jest dodatkowy, ideologiczny wyróżnik. Tak jak amerykański neokonserwatyzm był po części odpowiedzią na upodobnianie się do siebie głównych nurtów republikanów i demokratów. Jest to też, jak się wydaje, wynik szukania adekwatnej, a przeciwstawnej idei dla „salonu” liberalnej demokracji, który umyka tradycyjnej kwalifikacji lewica–prawica.

Okazało się, że o ile dziennikarze pewnych gazet oburzali się, kiedy nazywano ich prawicowymi publicystami, o tyle na określenie „konserwatywny” całkowicie się zgadzają, a nawet sami siebie tak określają, bo to się dobrze nosi, jak rodowy pierścień. Komentując sprawę wizyty w Polsce kontrowersyjnego w swych homofobicznych poglądach psychologa Paula Camerona, Robert Tekieli na łamach „Gazety Polskiej” napisał: „Twarda walka z gejowską, kondomiarską, postępową czy okultystyczną kontr-kulturą to oczywistość dla każdego świadomego Europejczyka. Uczestnika i spadkobiercy cywilizacji zachodniej”. W innym miejscu żali się w sarkastycznym tonie na to, że Amerykanin miał w Polsce kłopoty z ...

Konserwatyzm – idea schyłkowa czy rozwojowa? Wyraź swoją opinię na: www.polityka.pl