POLITYKA

środa, 16 stycznia 2019

Polityka - nr 14 (2599) z dnia 2007-04-07; s. 4-18

Raport

Joanna Podgórska

Święta w starych dekoracjach

Dymy kadzideł, procesje, strojne szaty kapłanów, światła na grobach, kult świętych wizerunków, medaliki traktowane jak talizmany, błagalne i dziękczynne wota – to relikty prastarych kultów, które wchłonęło chrześcijaństwo. W polskim katolicyzmie przetrwało ich szczególnie dużo. Stanowią niemal o narodowej tożsamości. Tworzą barwną tradycję, ale czynią też Polskę czymś w rodzaju religijnego skansenu, w którym parlamentarzyści modlą się o deszcz albo chcą intronizować Chrystusa na króla Polski.

Dziedzictwo pogaństwa wciąż jest w Polsce żywe, a nawet się rozwija – stwierdził prof. Norman Davis w wywiadzie dla „Pomocnika historycznego” (dodatek do POLITYKI 29/06), wymieniając obok zaduszek i dożynek m.in. święcenie samochodów. Widziana oczami zewnętrznego obserwatora polska religijność jawi się jako szczególnie uzależniona od rekwizytów, widzialnych znaków: popiołu, palemek, różańców, medalików, obrazków. U nas do dziś figury płaczą krwawymi łzami, a plama na szybie może stać się cudownym wizerunkiem Matki Boskiej i gromadzić tysiące wiernych. Tak jakby ciągle niezbędna była Biblia pauperum. Okruchy magicznego szkieletu, na którym wspierała się przedchrześcijańska wizja świata, utkwiły w nas niezwykle mocno.

Przymiotnik „pogański” ma w języku konotację negatywną, a dług, jaki chrześcijaństwo zaciągnęło wobec tamtej kultury, bywa zwykle wstydliwie przemilczany. – Z historycznego punktu widzenia formy kultu są rzeczywiście takie jak w pogańskich kulturach rolniczych, odwołujących się do sacrum zaświatów; zostały bezszmerowo włączone w chrześ...