POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 17 (2295) z dnia 2001-04-28; s. 24-27

Kraj

Anna Szulc

Świętogród

Największym prywatnym właścicielem w Krakowie jest Kościół

Niedawna demonstracja podwawelskich szalikowców wymierzona w znacznej mierze przeciw siostrom norbertankom uświadomiła opinii publicznej, że nowoczesny Kraków wyrósł na włościach, których właścicielem był i często nadal jest Kościół. Na kościelnych dobrach powstał nie tylko klub sportowy Cracovia, ale też Nowa Huta i kilka innych blokowisk, a różne krakowskie szpitale, teatry i uczelnie to tylko lokatorzy księdza kardynała, proboszcza lub przeora. I choć spora część majątku została przez Kościół utracona, to i tak obszar miasta, należący do Archidiecezji Krakowskiej, dziewięćdziesięciu parafii oraz ponad siedemdziesięciu zgromadzeń zakonnych wynosi dziś tyle, ile powierzchnia Krakowa z początku XX stulecia.

Kościół zawsze miał się w Krakowie dostatnio. W połowie XIII wieku szczycił się już 29 świątyniami oraz siecią parafii i klasztorów. Krakowianie byli bowiem hojni i bogobojni. Nie szczędzili pieniędzy na nowe kościoły, uposażenia biskupów, proboszczów i opatów, a w imię Boga i jego ziemskich urzędników byli nawet w stanie przeciwstawić się władzy świeckiej. Jak w 1079 r. wypędzili z miasta króla Bolesława Śmiałego, gdy ten zamordował krakowskiego biskupa, tak w dziewięć wieków później, w 1960 r., zbuntowali się przeciw władzy w Nowej Hucie, gdy ta usunęła krzyż z miejsca, na którym miał powstać kościół. Klerykalizm miasta umacniały przez wieki znaki dawane od Najwyższego. Kraków czuł i nadal czuje, że jest pod szczególną ochroną, że jest niezniszczalny i niezależny.

Uciekinierzy w habitach

To właśnie względna niezależność miasta w czasach rozbiorów sprawia, że w Krakowie w połowie XIX wieku znajduje schronienie ...

Mały Rzym

We wczesnym średniowieczu pod Wawelem pojawiają się siostry norbertanki (Zwierzyniec), benedyktyni (Tyniec) i cystersi (Mogiła). Niewątpliwy wpływ na wybór miejsca ma fakt, że Kraków szczycił się już wówczas silnym biskupstwem. Klasztory fundują monarchowie lub panowie feudalni. To ich hojność sprawia, że z czasem zakony obrastają w dobra ziemskie. Niekiedy pomnażaniu majątku sprzyja reguła klasztorna. Do norbertanek wstęp mają jedynie panny posażne, które stać było na wiano złożone z paru wiosek, lasu lub sadu. W XIX wieku żeński zakon ze Zwierzyńca jest już na tyle bogaty, że bez większego uszczerbku na fortunie może podarować miastu ziemię, na której usypano później kopiec Kościuszki. (Część gruntów, m.in. pod drogi, siostry odsprzedały).

W XIII wieku pod Wawel docierają zakony żebracze. Franciszkanie i dominikanie (w przeciwieństwie do wcześniej przybyłych zakonów kontemplacyjnych, które zajmują obrzeża miasta) osiadają w samym centrum Krakowa. Także oni bogacą się dzięki nadaniom i zapisom. W ten sposób ojcowie dominikanie stają się z czasem właścicielami całych ciągów ulicznych przyległych do klasztoru.

Kolejny rozkwit życia zakonnego w Krakowie przypada na przełom wieków XVII i XVIII. W 30-tysięcznym wówczas mieście istnieje już 25 domów zakonnych i 70 kościołów. Zakonnicy przyciągają zamożnych mecenasów obietnicami odpustu i propagowaniem cudów w swoich świątyniach. Nie narzekają też biskupi i proboszczowie. Na majątek biskupstwa złożą się z czasem wielkie ziemskie połacie i setki wiosek, a w samym Krakowie nieruchomości, ulokowane najczęściej w pobliżu Wzgórza Wawelskiego, m.in. przy najstarszej krakowskiej ulicy – Kanoniczej.

W II połowie XIX wieku, po przybyciu do miasta większości zakonów z zaboru pruskiego i rosyjskiego, Kraków zyskuje miano „małego Rzymu”.