POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 46 (2883) z dnia 2012-11-14; s. 60-61

Świat

Roman Frister

Święty od świetnych interesów

200 tysięcy dolarów – powiedział rabin Jeszajahu Pinto, kładąc na biurku spięty gumką rulon banknotów. Szef wydziału śledczego policji w Jerozolimie niedbale wrzucił pieniądze do szuflady. – Akta śledztwa, o które pan prosił, leżą do wglądu w sąsiednim pokoju.

W pokoju, gdzie Pinto miał obejrzeć akta, czekało dwóch prokuratorów. Na małym ekranie pokazali mu nagranie, na którym widać, jak przekupuje inspektora policji Efraima Brachę. Nie potrzebował studiów rabinackich, by zrozumieć, że wpadł w misternie przygotowaną zasadzkę. Mimo to nie dowierzał, że coś takiego przytrafiło się akurat jemu – przecież działał w najwyższych sferach, nie bawił się w groszowe interesy. A jednak na stole leżał gotowy nakaz sądowy: dwa tygodnie aresztu domowego z elektroniczną obrożą na kostce, do tego kaucja 800 tys. dol. oraz zakaz opuszczania kraju przez najbliższe sześć miesięcy.

39-letni brodacz w czarnej, eleganckiej kapocie i kapeluszu o szerokim rondzie od niemal 20 lat jest jedną z głównych postaci życia publicznego w Izraelu. Na palcach jednej ręki policzyć można tych polityków i biznesmenów, którzy nie zabiegali o względy Pinty. Często kilka słów rabina decydowało o karierze urzędnika wysokiego szczebla albo o kondycji wielkiego przedsiębiorstwa. Nie ma drugiego człowieka, który lepiej utożsamia nieformalne związki między światem wpływowych rabinów a izraelską polityką i wielkim biznesem. Duchowni ...