POLITYKA

Niedziela, 25 sierpnia 2019

Polityka - nr 19 (3109) z dnia 2017-05-10; s. 34-35

Społeczeństwo

Marta Mazuś

Święty Tomasz z Oławy

Byli uchodźcami z daleka, więc przyjął ich do siebie. Jedni twierdzą, że zwariował, inni, że ratuje honor całej Polski.

Syryjczycy mówią o nim anioł, a wtedy on ze skromności cały się rumieni. Przecież nie robi nic wielkiego. Dał im tylko mieszkanie, płaci za nich rachunki, pomaga znaleźć pracę, załatwia 500+, zasiłki i inne urzędowe sprawy, zaprasza na wspólne wyjazdy, a gdy jest ciepło – na grilla. No i od czasu do czasu podrzuci im stówkę lub dwie, ale tak dyskretnie, żeby nie nadwerężyć za bardzo ich syryjskiej dumy.

Już dwa lata są razem. W małej Oławie, 27 km na południowy wschód od Wrocławia. Tomasz Wilgosz i jego polska rodzina – żona oraz trójka dzieci – i rodzina syryjska, a właściwie dwie.

Przylecieli do Polski w 2015 r., razem ze 150 innymi Syryjczykami, których sprowadziła Fundacja Estera i którzy w atmosferze skandalu trafili do parafii i rodzin w całym kraju. Większość sprowadzonych już dawno uciekła od swoich opiekunów – wybrali dobrobyt zachodnioeuropejski. Zostali nieliczni, zaledwie 13 rodzin, w tym właśnie oławscy Syryjczycy Tomasza.

Tomasza ...